Życie toczyło się normalnie, a kiedy skończyłam trzydzieści dwa lata, mój świat składał się tylko z jednej osoby – mojego syna, który miał wtedy zaledwie sześć lat. był bardzo zazdrosny, nie przepadał za moimi spotkaniami z przyjaciółmi. Mężczyźni byli dla niego jeszcze większym wyzwaniem.
Tragiczna śmierć ojca w wypadku samochodowym odcisnęła na nim głębokie piętno. To doświadczenie sprawiło, że ostrożnie podchodziłam do wprowadzania nowych mężczyzn do naszego życia. Przyzwyczaiłam się więc do koncentrowania swoich wyborów na zapewnieniu mojemu synowi szczęścia we wszystkim.
W końcu mój syn przeprowadził się do miasta. Nasze spotkania stały sporadyczne, z rzadkimi wizytami z obu stron. Nagle powiedział mi, że jego harmonogram stał się zbyt napięty, by mógł mnie odwiedzać. Naturalnie poczułem głęboki smutek, obciążony poczuciem, że jestem zbędna.
W tym momencie zacząłam kwestionować styl życia, który dla siebie wybrałem. Czy nie poświęciłam w swoim życiu zbyt wiele? Mój syn znalazł miłość, ale co zostało dla mnie? Większość życia spędziłam na zadowalaniu go i nigdy nie miałam własnego życia. Teraz mam 56 lat i jak to mówią, “mój pociąg już odjechał”. Tylko kilka osób ma szczęście mieć życie osobiste w tym wieku.
Na szczęście moje wysiłki na rzecz nawiązania bliższych relacji z synem i jego żoną opłaciły się. Wiadomość o rychłym dołączeniu do rodziny – wnuka – była dla mnie szczęśliwym pocieszeniem. Ta perspektywa nadała mojemu życiu nowy sens.
Teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak ważne jest moje własne życie i przyszłość. Moja rada dla innych kobiet jest prosta: stawiaj swoje dzieci na pierwszym miejscu i nigdy nie odkładaj własnych aspiracji na dalszy plan. Dzieci dorosną, a ty będziesz miała się do kogo zwrócić na starość.





