Jak się okazało, praca w domu dziecka to nie tylko praca. Każde dziecko, które do nas trafiało potrafiło poruszyć mnie do głębi serca. Tak bardzo się o nie martwiłam, jakby były moimi własnymi dziećmi. Wciąż nie mogę zrozumieć, co sprawiło, że zdecydowałam się podjąć tę pracę.
Mój mąż i przyjaciele powtarzali mi , żebym rzuciła tę pracę, ponieważ nie mogli znieść widoku mnie zalanej łzami i wyczerpanej przez cały czas. Mówili mi, żebym nie myślała o pracy w domu, ale nie mogłam tego zrobić, ponieważ są to mali ludzie, którzy są niechciani lub stracili rodziców z różnych powodów.
Zawsze myślę, że jeśli zrezygnuję z pracy , nie będzie nikogo, kto kochałby je tak bardzo jak ja.
Ale ta historia nie będzie o mojej trudnej sytuacji, ale o losie jednej małej dziewczynki.
Pewnego wieczoru, kiedy miałam już iść do domu, bo moja zmiana się skończyła, zadzwoniła do nas pielęgniarka ze szpitala i powiedziała, że przywieziono do nas małą dziewczynkę. Była sierotą, ponieważ jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym.
Godzinę później przywieziono ją do nas. Była bardzo przestraszona i płakała. Długo nie mogliśmy uspokoić dziecka.
Wyciągnęłam do niej ręce, a ona podbiegła do mnie z uściskami i powiedziała:
-Chcę do mamy!. To było tak, jakby dziecko prosiło o pomoc tymi słowami.
Postanowiłam nie schodzić ze swojej zmiany, ale zostać i pomóc małej Kasi.
Postanowiłam poczytać jej bajkę, myśląc, że to pomoże jej szybciej zasnąć. Nie spała dobrze, ciągle się trzęsła…
Minęło kilka tygodni, Kasia zaczęła się trochę przystosowywać, było jej ciężko z obcymi, tylko przy mnie była mniej lub bardziej otwarta.
-Po co ci cudze dziecko, po co przygarniasz sierotę? – mówiła do mnie dyrektorka surowym głosem, a ja jej nie rozumiałam…
Później zostałam zwolniona , bo spędzałam za dużo czasu z tą dziewczynką. Kierownictwo oskarżyło mnie, że spędzam więcej czasu z dziewczynką niż z innymi. Chciałam tylko pomóc dziecku jak najszybciej się przystosować …
Już dawno chciałam odejść z pracy, ale zostawienie małej Kasi było dla mnie bolesne . Więc zdecydowaliśmy się ją adoptować. Udało nam się więc rozpocząć formalności związane z adopcją.




