Jestem mężatką od piętnastu lat, ale od początku było oczywiste, że nigdy nie zdobędę przychylności mojej teściowej Doroty. Bez względu na to, co robiłam, zawsze byłam na jej celowniku, a jej krytyka wobec mnie była nieustępliwa. Uważała mnie za niezdolną do prowadzenia domu, a kiedy mieliśmy dzieci, nigdy nie przegapiła okazji, by nazwać mnie najgorszą matką.
„To nie tak, to nie tak, jak możesz tak to robić!”.
Nasz związek rozpoczął się, gdy miałam zaledwie 18 lat. Być może odegrało to pewną rolę w trudnościach, z jakimi przyszło nam się zmierzyć, ale szczerze starałam się być dobrą żoną i matką, mimo że dezaprobata Doroty mocno leżała mi na sercu.
Życie pod jednym dachem z nią było po prostu nie do zniesienia, ale wszystko zmieniło się na lepsze, gdy wraz z mężem zdecydowaliśmy się przeprowadzić do mieszkania mojego dziadka, postanawiając mieszkać oddzielnie od jego rodziców. Ta zmiana była jak powiew świeżego powietrza. Kontynuowałam studia i ostatecznie je ukończyłam, a następnie dostałam pracę. Zaczęliśmy budować własny mały świat, ale bez względu na to, jak duża odległość dzieliła nas od rodziny mojego męża, dezaprobata mojej teściowej nie malała.
Pewnym pocieszeniem był dla mnie fakt, że nasze wizyty u teściowej stały się rzadsze. Jednak przy specjalnych okazjach i świętach spotykaliśmy się i właśnie wtedy, jakoś tak niefortunne przypadała rola gospodyni, a nie gościa. Bardzo przeszkadzało mi to, że za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny, musiałam wykonywać wszystkie prace domowe, podczas gdy wszyscy inni dobrze się bawili. Gdybym była na ich miejscu, nigdy nie oczekiwałabym, że gość weźmie na siebie taki ciężar odpowiedzialności. Ostatnim razem, gdy byliśmy na jej przyjęciu urodzinowym, wręczyła mi listę dań, które musiałem przygotować.
Co więcej, przeszkadzał mi nie tylko brak pomoc, ale także brak wdzięczności i szacunku, który temu towarzyszył. Ojciec mojego męża nie był lepszy, oczekując, że poradzę sobie z gotowaniem i sprzątaniem, podczas gdy on pozwalał sobie na kupowanie dużych ilości ryb i mięsa, pozostawiając mnie z tym wszystkim samą. Bolało mnie to, że traktowali mnie w ten sposób, jakby moja obecność ograniczała się do bycia ich gospodynią.
Pomaganie rodzicom męża nie jest problemem, ale kiedy zrzucają na ciebie wszystkie obowiązki, nawet nie doceniając twoich wysiłków, to już zupełnie inna historia. Nasze wizyty były rzadkie i byłoby miło, gdyby przywitali nas ciepłem i miłością, a nie listą rzeczy do zrobienia dla mnie.
Niedawno moja teściowa miała urodziny. Mój mąż i ja nie mogliśmy być w tym dniu, ponieważ byliśmy zajęci pracą, ale zapewniliśmy, że przyjedziemy w weekend, aby świętować z tylko nią. Zadzwoniliśmy z wyprzedzeniem, aby dać jej znać, że przyjedziemy i przywieźliśmy ze sobą prezent. Miałem nadzieję, że może tym razem będzie inaczej, że zostaniemy powitani jak goście, ale niestety nic się nie zmieniło.
Jak tylko przyjechaliśmy, Dorota bezceremonialnie położyła produkty na stole i kazała mi się pospieszyć i przygotować coś do jedzenia, ponieważ była zmęczona, a jej przyjaciele wkrótce przyjdą. Ugryzłam się w język i byłam posłuszna, ale w głębi duszy podjęłam decyzję – nigdy więcej nie postawię nogi w tym domu.
W wieku sześćdziesięciu lat moja teściowa jest wciąż stosunkowo młoda i dziwne było to, że nie mogła poradzić sobie z własnymi obowiązkami domowymi przy minimalnym wysiłku. Często słyszałam historie od moich znajomych o tym, jak ich teściowe wysyłały im paczki z jedzeniem i okazywały im miłość i troskę, ale wiedziałam, że mogę nigdy nie poczuć tego rodzaju ciepła od mojej własnej teściowej.
Rozmawiałam z mężem setki razy o moich stosunkach z teściami, ale on broni swoich rodziców i mówi, że spotykamy się tak rzadko, więc jeśli trochę pomogę to ” korona z głowy mi nie spadnie”.
Co jeszcze mogę zrobić?





