Jak wiadomo, dzieci szybko rosną i zanim się obejrzałem, moje dziecko tupało nóżkami i biegło na spotkanie ze mną wracającym z pracy. Zapewnialiśmy mu wszystko, czego potrzebował, a czasami kupowaliśmy niewytłumaczalnie drogie rzeczy. Na przykład wózek, który dla niego kupiliśmy. Był funkcjonalny, z wyjmowaną kołyską i kompaktowy, a ja szukałam takiego, który wygodnie zmieści się w samochodzie. Służył nam tylko przez kilka miesięcy. Ponieważ traktowałem go z troską, postanowiłem sprzedać go na specjalnej stronie internetowej.
Gdy tylko zamieściłem ogłoszenie o sprzedaży wózka, zadzwoniła do mnie bardzo miła młoda dziewczyna, której spodobała się podana przeze mnie cena i chciała się ze mną spotkać, aby osobiście obejrzeć produkt. Zgodziłem się na spotkanie. Dodatkowo zdecydowałem się sprzedać wózek za połowę ceny, żeby było szybciej i łatwiej. Podałem jej adres, a dwie godziny później dziewczyna przyjechała do naszego domu.
Kiedy otworzyłem drzwi, stała przede mną moja siostrzenica. Byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ nie rozmawialiśmy przez długi czas, bo mieliśmy małe nieporozumienia, a tutaj spotkaliśmy się przypadkiem. Zaparzyłem kawę i zaczęłyśmy rozmawiać o jej życiu, o tym, jak ona i jej mąż niedawno zostali rodzicami. Ponieważ byli jeszcze młodzi i dopiero co ukończyli studia, musieli dużo oszczędzać, aby zapewnić dziecku odpowiednie warunki.
Po szczerej rozmowie poszliśmy obejrzeć wózek, a moja siostrzenica była zachwycona. Ponieważ nie byliśmy sobie obcy, powiedziałem jej, że obniżę cenę, aby mogła go kupić w przystępnej cenie. Miała odebrać wózek za dwa dni. Przygotowałem więc pyszną kolację i czekałem na nią z żoną. Spędziliśmy miły rodzinny wieczór, wspominając stare czasy i dobrze się razem bawiąc.
Ale kiedy nadszedł czas, aby sfinalizować transakcję, moja siostrzenica powiedziała, że mógłbym dać wózek za darmo, czyli zrobić z niego prezent dla jej córki. Odmówiłem i powiedziałem, że nie mogę dać tak drogiego prezentu. Obraziła się, nazwała mnie skąpcem i gwałtownie wyszła i zatrzasnęła za sobą drzwi. Potem rozpuściła wśród naszych krewnych historię o tym, jak odmówiłem jej pomocy i jakimś cudem wszyscy stanęli po jej stronie. Ta sytuacja pokazała mi dobitnie, że nie warto utrzymywać relacji finansowych z krewnymi.




