Mam na imię Maria, a mój syn jest jedyną osobą, która przynosi mi obecnie wielką radość w życiu. Mieszkamy w przestronnym trzypokojowym mieszkaniu prawie w centrum stolicy.
Mój syn jest moją dumą, Robert zawsze pomaga mi we wszystkim, ukończył szkołę z doskonałymi ocenami i poszedł na studia na prestiżowym uniwersytecie, a później wyróżniał się swoją wiedzą i został zaproszony do dobrej pracy po ukończeniu studiów. Naprawdę chciałam, żeby jak najszybciej znalazł przyzwoitą i dobrą dziewczynę, ponieważ naprawdę chciałam wychować moje wnuki.
Ale wszystkie moje marzenia legły w gruzach, gdy syn przyprowadził na spotkanie z Alinę. Dziewczyna pochodziła z biednej rodziny i mieszkała w wiosce. Długo rozmawiałam z synem o zakończeniu jego związku z tą dziewczyną, a on zdawał się mnie słuchać i zrobił to, ale nie skończyło sie to tak, jak myślałam.
Dwa miesiące później przyszli do naszego domu i powiedzieli nam, że Alina spodziewa się dziecka.
Od razu stało się dla mnie jasne, że Alina zaszła w ciążę z moim Robertem, bo chciała przeprowadzić się do stolicy. A Robert powiedział mi, że na razie będą mieszkać ze mną, więc teraz będę musiała sprzątać i karmić czyjeś dziecko!
Mój syn wiedział, że jestem niezadowolona z synowej, ale prosił mnie, abym była bardziej wyrozumiała dla jego przyszłej żony. Rozumiałam mojego syna, rozumiałam, jakie to dla niego ważne.
Z biegiem czasu Alina udowodniła, że jest bardzo dobrą gospodynią domową, dzięki niej w domu zawsze panował porządek, była dobrą kucharką, a także pomagała mi w prowadzeniu własnego biznesu. Chciałam ją nawet przetestować, próbowałem się z nią o coś pokłócić, ale ona po prostu wszystko załagodziła, więc nie widziałam powodu, żeby wyrzucać ją z domu.
Kilka miesięcy później urodził się mój wnuk, mały Marek. Ale ja nalegałam na zrobienie testu na ojcostwo i wiesz, żadne z nich nie miało nic przeciwko temu. Wkrótce okazało się ,że Robert rzeczywiście jest ojcem małego Marka.
Może niesłusznie, ale sama zdecydowałam, że nie chcę meldować synowej w moim mieszkaniu. Wpadłam na pomysł, żeby syn rozwiódł się z żoną i zabrał dziecko ze sobą, zameldujemy chłopca w domu, a ja będę się nim opiekować.
Robert był na mnie bardzo zły. Natychmiast spakował wszystkie rzeczy swojej rodziny i opuścili mój dom. Potem już nikogo nie widziałam ani nie o nich nie słyszałam. Minęło sześć miesięcy, a ja wciąż czekam na powrót mojego syna, jestem pewna, że wkrótce ucieknie od tej wieśniaczki!




