Byłem jedynym żywicielem rodziny, ale nigdy na to nie narzekałem. Moja żona i syn mieli wspaniałe życie, zawsze mogli kupić wszystko co chcieli i wyjechać na spontaniczne wakacje. Często wyjeżdżali na weekend na wieś, na przedmieścia, by grillować i odpoczywać na łonie natury. Syn zawsze był domatorem, więc często zostawał w domu na cały dzień, podczas gdy jego matka wychodziła, ale obiad jedli razem. Nie miał pojęcia, podobnie jak ja, że jego matka może spędzać cały wolny czas ze swoim kochankiem. Stało się to zupełnie niezamierzenie pewnej soboty, kiedy nasz czternastoletni chłopiec został zaproszony przez dzieci z sąsiedztwa na spacer. Nie chciał z nimi iść, ale matka nalegała.
Spacer nie był długi, ponieważ chłopcy byli sobie obcy i nie mieli wspólnych tematów do rozmowy, więc mój syn wrócił do domu przy pierwszej nadarzającej się okazji. Moja żona nie spodziewała się tak szybkiego powrotu syna, więc przyprowadziła do domu swojego kochanka. Oboje siedzieli przy kominku z kieliszkami wina, kiedy mój syn wszedł bez pukania. Moja żona pozwoliła synowi się przywitać z jej kolegą, ale powiedziała mu, żeby nic nie mówił ojcu. Oczywiście tej samej nocy powiedział mi o wszystkim.
Rozwiedliśmy się bardzo szybko, za obopólną zgodą. Nie pytałem jej o nic, a ona nie próbowała się tłumaczyc z niczego. O ile wiem, wyszła za mąż zaledwie kilka miesięcy po naszym rozwodzie. Nie chce widzieć swojego syna, nadal uważa go za zdrajcę, mnie też nie chce widzieć. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój syn uważa, że zniszczył nasze małżeństwo, bo odważył się mi o tym powiedzieć.
– “Gdybym ją poprosił, zostawiłaby męża i wróciła do ciebie” – mówi od czasu do czasu.
“Ale nie sądzę, by takie kłamstwo przyniosło coś dobrego. Sam nigdy nie chciałbym być oszukiwany i cieszę się, że mój syn przyznał się do tego, co widział i nie ukrywał tego. Jest jeszcze młody i nie wszystko rozumie, ale gdyby powiedział mi o tym tydzień, miesiąc lub rok później, miałby to na sumieniu i tylko jeszcze bardziej pogorszyłoby to sytuację. Myślę, że lepiej wcześniej niż zapóźno.




