– Dłużej tego już nie zniosę! Już dawno powinienem ci powiedzieć, że kocham Weronikę. Jest lepsza od ciebie pod każdym względem! Jest lepszą gospodynią domową, bardziej ją lubię, jest ładniejsza i szczuplejsza od ciebie!
– Dlaczego więc zdecydowałeś się oświadczyć mnie, a nie swojej ukochanej Weronice? Ja też miałam okazję ją poznać, wszystko pamiętam!
– Jak mam wytłumaczyć swoje głupie, młodzieńcze postępowanie? Moi rodzice cię kochali, z twoimi się zaprzyjaźniłem i tak wyszło, że ci się oświadczyłem!
– No dobrze. Skoro rodzice wybrali ci narzeczoną, to nikt inny nie może stanąć ci na drodze. A moich już dawno nie ma, więc bądź wolny ! Nie zamierzam z tobą zostać!
– Masz rację! Będę miał czas na wszystko!
– To prawda. Weronika rozwiodła się kilka lat temu, więc powinieneś spróbować do niej wrócić, a może znaleźć kogoś innego. Nasza córka jest już dorosła, więc wszystko zrozumie, więc nie ma się o co martwić. Nie chcę już tego słuchać.
– Czekaj… sugerujesz, żebym się rozwiodł?
– Dlaczego miałabym to dłużej znosić? Powiedziałeś, że byłeś ze mną przez cały ten czas z powodu moich rodziców, a oni odeszli, więc po co to kontynuować? Zamierzam złożyć pozew o rozwód.
– Jaki rozwód…? Chcesz zabrać cały nasz majątek dla siebie?
– Nie, dlaczego miałabym tego chcieć? Ty zostaniesz w naszym mieszkaniu, a ja przeprowadzę się do domu rodziców, który mi zostawili. Ale zabieram ze sobą naszego Burka!
– A dlaczego nagle chcesz zabrać psa?
– Do czego on jest potrzebny tobie i Weronice? Przecież kiedyś się przyjaźniłyśmy. Dlatego jestem pewna, że ona nie lubi psów i się ich boi, więc nie pozwól mu przeszkadzać w twojej nowej miłości.
Po tej rozmowie poszła się spakować. Na początku mój mąż siedział w kuchni, usłyszałam jakiś hałas, a potem wszedł do pokoju. Usiadł na łóżku i patrzył jak wszystko co moje znika z półek
– „Cóż, dokąd idziesz w takim pośpiechu? Wiesz, że tam mieszkają lokatorzy, czy zamierzasz ich wyrzucić?
– Nie, ich umowa najmu wygasa za miesiąc, więc nie zamierzam jej przedłużać, a potem wrócę do domu.
– Gdzie będziesz mieszkała przez następny miesiąc?
– Znalazłam już pokój do wynajęcia niedaleko domu moich rodziców i zamierzam tam zostać na razie, a potem się wyprowadzić.
– A kiedy udało ci się to wszystko zrobić?
– Sprawdziłam wszystko zaraz po naszej rozmowie.
– Naprawdę przygotowałeś to wszystko wcześniej?
– Nie, planowałam dalej z tobą mieszkać, ale kiedy wszystko się wydarzyło, musiałam szybko znaleźć rozwiązanie. Jestem rozgoryczona, ale w porządku, Burek i ja będziemy żyć długo i szczęśliwie!
– Kłamiesz! Od dawna myślałaś o tym, żeby mnie zostawić! Co ze mnie za zły mąż?
– Wcale nie. Ale dlaczego mam być z tobą, skoro kochasz kogoś innego? Szanuję cię, Wiktor, więc postanowiłam dać ci wolność.
– Och, teraz tak mówisz! Zapomniałaś już o 20 latach małżeństwa! Nic dla ciebie nie znaczą? A może po prostu cieszysz się, że mnie zostawisz?
– Wcale się nie cieszę. To nawet bolesne, ale tak musi być.
– Nie musi tak być – westchnął mój mąż – Kochanie, usiądźmy i porozmawiajmy o wszystkim. Przestań się pakować.
– Nie jestem twoim ukochanym. Jeśli chcesz się napić, zadzwoń do Weroniki, a ja będę pić z tobą tylko na przyjęciach urodzinowych mojej córki”.
– „Och, uspokój się z Weroniką! Powiedziałem to pod wpływem chwili i nie pomyślałem! Kocham cię!
– Nie, okłamujesz mnie! Nie powiedziałbyś tego, gdybyś o tym nie myślał. Myślałeś, że mnie upokorzysz i wszystko zniosę?
– Ale myliłeś się!
– Więc idź! Ja będę żył długo i szczęśliwie z Weronicą tutaj! Ona jest lepsza od ciebie pod każdym względem! A ty będziesz miała tylko psa!
– Lepiej mieć psa niż mężczyznę, który cię nie docenia i nie szanuje, a jedynie poniża!
W ten sposób para rozstała się przed świętowaniem 20. rocznicy ślubu. Mąż nie mógł zrozumieć, co się dzieje, obwiniając żonę za wszystko, ponieważ „stracił panowanie nad sobą”. Czyżby zapomniała, że powinna mu wybaczyć?




