Franek przez cały dzień woził swoją byłą w interesach, a jego żona i chory syn musieli wezwać taksówkę.

Franek i Monika są małżeństwem od dłuższego czasu. Jeszcze przed ślubem ich związek nie był idealny: para kłóciła się, a potem godziła. Zawsze mieli ku temu powody. Przed Moniką Franek spotykał się z Anną. Rywalka zawsze pojawiała się w nieodpowiednim momencie. Gdy tylko para chciała wybrać się na spacer po mieście, pojawiała się Anna. Przypadkowo skręcała kostkę, a Franek musiał nieść ją na rękach aż do taksówki. Czasami prosi Franka, żeby jechał z nią do mieszkania i pomógł jej wrócić do domu.

W takich momentach Monika z dumą odwracała się i odchodziła. A Franek później przychodził z bukietem kwiatów i przepraszał. To nie była jego wina, że jego była dziewczyna nie miała nikogo innego do pomocy. Trwało to bardzo długo. Kłócili się i godzili. Powód był ten sam – Anna. Monika chciała nawet wyjechać z miasta, bo nic się nie zmieniało. Kręci się w kółko ze swoją byłom, chociaż przysięga, że kocha Monikę.

Gdy dziewczyna w końcu postawiła na swoim, aby wyjechać do innego miasta, usłyszała wiadomość, że Anna znalazła innego mężczyznę i wyjeżdża do stolicy. Po jej wyjeździe relacje Moniki i Franka poprawiły się. Kilka miesięcy później wzięli ślub. Kupili mieszkanie, a Monika wynajęła mieszkanie, które odziedziczyła po rodzicach.

Para mieszka razem od dziewięciu lat. Mają syna, który ma sześć lat. „Dzisiaj zadzwoniła nauczycielka i powiedziała, że chłopiec jest chory. Ma gorączkę. Wskazane jest więc zabranie go do domu. Monika zadzwoniła wtedy do męża. Poprosiła go, aby odebrał syna i zabrał go do pracy. Początkowo Franek zapewnił ją, że odbierze dziecko, ale kilka minut później zadzwonił i powiedział, że nie będzie mógł go zabrać.

Monika wyszła z pracy na godzinę i pojechała do szkoły. Chłopiec naprawdę źle wyglądał. Czas mijał, i wtedy dziecko poczuło się trochę lepiej. Wtedy Monika ponownie zadzwoniła do Franka. Nie chciała jechać z chorym dzieckiem autobusem. Odpowiedział, że jest zajęty, niech żona coś wymyśli. Wtedy Monika nie miała wyjścia i zadzwoniła po taksówkę. Razem z synem dotarła do pracy. Chłopiec leżał na kanapie do końca dnia pracy. Monika nie mogła wyjść z pracy wcześniej. Czekał na skończenie pilny raport i mnóstwo dokumentów. Siedzieli więc do wieczora, aż Monika wszystko skończyła. Poinformowała też, że jutro nie będzie mogła przyjść do pracy. Musiała być z synem. Rano mają wizytę u lekarza i jeśli będzie to konieczne, weźmie zwolnienie lekarskie. Co więcej, Monika wykonała całą pracę, nie ma zaległości.

Pod koniec dnia ponownie zadzwoniła do Franka z pytaniem, czy może ich odebrać. Mężczyzna obiecał, że przyjedzie za dwadzieścia minut. Zgodnie z obietnicą, dwadzieścia minut później Franek przybył do miejsca pracy Moniki. Ona i jej syn ubrali się i wyszli. Monika była zmęczona, ale zauważyła , że  Anna siedziała na przednim siedzeniu samochodu i uśmiechała się.

– Cześć, twój mąż pomagał mi dzisiaj cały dzień. Przyjechałam tu wczoraj wieczorem. Muszę zebrać wszystkie dokumenty dotyczące domu. Franek mnie woził, żebym mogła wszystko załatwić.

Monika słuchała Anny i zdała sobie sprawę, że mówi prawdę. To ona jeździła po mieście z chorym synem, podczas gdy jej mąż woził swoją byłą dziewczynę. Kiedy Monika wsiadała do samochodu, jej mąż zaczoł ją poganiać, ponieważ musi zawieść Annę w kilka miejsc.

– „Zabierz Annę, a ja i mój syn dojedziemy do domu sami” – powiedziała Monika i wezwała taksówkę.

– Jak sobie życzysz – powiedział Franek i odjechał.

Minęło trochę czasu. Mężczyzna zadzwonił do Moniki.

– Jestem już wolny, mam cię skądś odebrać?

Monika poprosiła lokatorów, żeby się wyprowadzili z jej  mieszkania po rodzicach. Zamieszka w nim sama z synem, a mężczyzna niech dalej wozi różne kobiety, skoro nie zależy mu na miej i ich dziecku.

 

Rate article
Fajna Tajna
Franek przez cały dzień woził swoją byłą w interesach, a jego żona i chory syn musieli wezwać taksówkę.