Niedawno nasz nowy budynek powiększył się o kolejną młodą rodzinę.
Nazywali się Anna i Robert. Właśnie się pobrali, a mieszkanie podarowali im rodzice chłopaka. Jednak nie zarejestrowali go jeszcze na jego nazwisko, ponieważ skoro i tak mogli w nim mieszkać, nie było potrzeby się spieszyć.
Postanowili również nie rejestrować Anny, ale co, jeśli zdecyduje się rozwieść z ich synem i zażąda części mieszkania?
Anna jest bardzo miła i dobrze wychowana. Wszyscy sąsiedzi od razu ją polubili, ale teściowa z jakiegoś powodu strasznie jej nie lubiła i mówiła wszystkim dookoła, że za jej słodką buzią kryje się potwór, którego pokazuje tylko wtedy, gdy jej syn wyjeżdża w delegację.
Ania i Robert bardzo się kochali i dobrze dogadywali w życiu codziennym, często widywaliśmy ich na spacerach w parku. A kiedy podchodziłem do nich z moimi dziećmi, zawsze się z nimi bawili. Być może już wtedy marzyli o własnym dziecku.
Robert zawsze spieszył się do domu po pracy, gdzie czekało na niego ciepły uścisk Anny i pyszny obiad. Ale też uszczęśliwiał ją, kupując kwiaty, przynosząc do domu jakieś smakołyki lub robiąc coś innego.
I młoda rodzina mogłaby być szczęśliwa, gdyby nie teściowa, która nie potrafiła zaakceptować szczęścia syna.
Pewnego dnia Robert miał wypadek. Potrącił go samochód. Spędził około miesiąca w szpitalu, a Ania zniknęła z ich z mieszkania. Razem z sąsiadami myśleliśmy, że biedna dziewczyna martwi się o niego, że śpi w szpitalu i dlatego nigdy nie widziano jej w mieszkaniu. Później do mieszkania przyszła teściowa i powiedziała wszystkim, że wyrzuciła “niewdzięczną synową” z mieszkania, bo jej syn może już nie chodzić, a taka “panna” na pewno się nim nie zajmie. Wszyscy uważali inaczej, ale nie było sensu dyskutować z tą kobietą.
Później zarówno Robert, jak i Anna wrócili do mieszkania.
Nie minął miesiąc, gdy teściowa Anny, Maria, trafiła do szpitala z wylewem. Lekarze zrobili wszystko, co w ich mocy i udało się. Jednak kobieta prawie nie czuła prawej strony ciała, miała ciągłe drętwienie. Przed wypisaniem jej ze szpitala lekarze powiedzieli jej, że ktoś z rodziny powinien codziennie rozciągać i masowć tę część ciała.
Kobieta zaczęła płakać, ponieważ jej mąż wyjechał do pracy i nie miał czasu na masaże, a ona tak bardzo chciała wrócić do domu. Po kilku miesiącach była zmęczona szpitalem. Maria rozmawiała też z synem, ale on ma dużo pracy i też nie ma czasu.
Jej jedyną nadzieją była synowa, którą od dawna gardziła i której robiła różne nieprzyjemne rzeczy.
Kobieta, wiedząc, że ja mam dobre relacje z Anną, zaczęła mnie prosić, abym przekonała ją do pomocy. Stanowczo odpowiedziałem, że nie będę się wtrącać w ich sprawy rodzinne, ale przekażę prośbę Marii. Wiem, że Anna ma dobre serce i się zgodzi, ale gdyby powiedziała inaczej, nie winiłbym jej za to, bo jej teściowa sama zapracowała sobie na złe nastawienie wszystkich do siebie.




