To prawda, co mówią: “Małe dzieci to małe problemy, duże dzieci to duże problemy”. Wychowałam dwoje dzieci: syna i córkę. Moja córka wyszła za mąż za dobrego człowieka, żyją w dobrobycie i mają dwójkę dzieci. Mieszkają we Włoszech od ponad trzynastu lat. Córka często pomaga mi finansowo.
Mój syn Piotr wciąż poszukuje siebie. Chce zmienić swoje życie, ale jak dotąd nie udało mu się to zbyt dobrze. Lubi też wypić z przyjaciółmi. W takich momentach po prostu nie poznaję mojego syna . A najgorsze jest to, że nie mogę nic z tym zrobić.
Zaprasza swoich znajomych do mojego domu i pije za moje pieniądze. Później narzeka, jak bardzo jest zmęczony tym życiem i że chce mieć żonę i dzieci. Bardzo współczuję mojemu synowi. W końcu jego rówieśnicy już od dawna wychowują dzieci.
Po ukończeniu szkoły Piotr zdecydował, że pójście na studia to strata czasu. Postanowił więc żyć beztrosko. Wiele razy prosiłem go o pójście na studia chociaż zaoczne , ale odmówił. W końcu udało mi się przekonać syna . Na drugim roku poznał Wiktorię. Sześć miesięcy później oświadczył się jej. Oboje byli studentami, nie mieli pracy i oczywiście pieniędzy.
Rodzice Wiktorii zaczęli wtykać nos w związek dzieci, ponieważ byli niezadowoleni z mojego syna. Z tego powodu Piotr i Wiktoria zaczęli się często kłócić. Zamiast przejąć kontrolę, Piotr po prostu się poddał. Żal mi było syna, więc zaczęłam oddawać mu połowę mojej emerytury.
Później wszystko zaczęło drożeć i nie starczało mi nawet dla mnie , nie mówiąc już o pomocy synowi. Pewnego dnia Piotr poprosił mnie o moją kartę. Obiecał, że zwróci ją w przyszłym miesiącu, planował znaleźć pracę. Mój syn znalazł pracę jako ochroniarz w supermarkecie i pracował tam przez tydzień. Jednak później zdecydował, że wynagrodzenie i warunki pracy mu nie odpowiadają. Ponownie stał się bezrobotny. Powiedziałam mu wtedy : “Dobrze wiesz, że w życiu nic nie przychodzi łatwo”.
Wziął moją kartę i nawet nie zamierzał jej zwrócić, tłumacząc, że bardziej potrzebuje pieniędzy. Potem powiedział, że jak tylko ponownie go poproszę , odda mi kartę, ale wtedy mogę o nim zapomnieć.
Dobrze, że moja córka pomaga mi co miesiąc z pieniędzmi. Niedawno dostałam pracę jako dozorca. Piotr nadal prowadzi dzikie życie i nie ma zamiaru niczego zmieniać.
Postanowiłam nie mówić o tym mojej córce. Boję się, że po tej prawdzie ich relacje się pogorszą. Wtedy stracę dwie osoby. Syna, bo na pewno przestanie się do mnie odzywać, i córkę, bo nie zaakceptuje tego, że tak długo o wszystkim milczałam. Bardzo kocham moje dzieci i nie chcę, żeby się kłóciły. Chciałabym, żeby mój mąż jeszcze żył. Wszystko byłoby inaczej.
Nadal nie rozumiem, gdzie popełniłam błędy w wychowaniu syna. Dlaczego taki się stał? Nie wiem nawet, co mam teraz robić.




