W każdy weekend mój mąż brał córkę za rękę i szli na “przygodę”. W jednym tygodniu to były przejażdżki , w następnym film, a w kolejnym spacer po parku. Zabawa była różna, ale pozostawała stałą tradycją.
Czasami szłam z nimi, ale często chciałam być sam przez jeden dzień. Tym razem postanowiliśmy odłożyć wszystkie zajęcia na inny czas i po prostu pójść do McDonald’s na burgera.
Staramy się uczyć naszą córkę zdrowego odżywiania, więc takie weekendy z wycieczką do McDonald’s zawsze były jej ulubionymi. Poza tym była to niedziela, ciepły weekend, więc po mieście spacerowało mnóstwo ludzi. Staliśmy we trójkę i zastanawialiśmy się, co zamówić, żeby nie tracić czasu w kolejce.
Tuż przed nami stała grupa nastolatek w wieku około 13-14 lat, które zachowywały się w zupełnie niecywilizowany sposób. Były to młode dziewczyny, ale przeklinały jak dorośli mężczyźni na budowie. Dłubały też słonecznik i rzucały skorupki na podłogę.
Na początku odnosiłam się do nich z szacunkiem, mówiąc im, żeby się uciszyły i zachowywały bardziej kulturalnie, bo wokół było dużo dzieci. Przez pierwsze dwie minuty naprawdę mnie słuchały , ale potem było to samo.
Kiedy moja córka zauważyła, że znowu głośno przeklinają, zapytała mnie głośno:
– Mamo, czy te dziewczyny uczyły się w lesie?.
Z trudem powstrzymałam śmiech, mój mąż zakrył usta, a ludzie w pobliżu zaczęli się uśmiechać.
– Dlaczego tak myślisz?
-Ponieważ w szkole dzieci są uczone, że nie powinny mówić brzydkich słów i rzucać śmieci na podłogę. A w lesie zwierzęta mogą robić wszystko, ponieważ nie obowiązują ich żadne zasady.
Ludzie zaczęli chwalić moją córkę za jej bystry umysł, a dziewczyny przede mną zaczęły szeptać do siebie. Najwyraźniej mojej małej córce udało się je zawstydzić i przypomnieć im, że takie zachowanie jest podobne do zachowania zwierząt.




