Nasz syn niedawno skończył trzy lata. Jest zaskakująco spokojnym i kochanym chłopcem. Nie mówi jak jego rówieśnicy, ale bawi się sam, lubi słuchać bajek i rysować. Byliśmy nawet u lekarza, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Lekarz stwierdził, że dziecko ma taki charakter i nie ma żadnych odchyleń. Niczym nie różni się od swoich rówieśników.
Niedawno odwiedziła nas siostra mojego męża. Ona również ma trzyletniego syna.
Po przyjeździe zatrzymali się u nas na kilka dni. Mamy dwupiętrowy dom, więc jest dużo miejsca.
Ich pobyt wydawał się wiecznością. Musieliśmy słuchać na okrągło opowieści o tym, jak bystry jest ich syn, jak szybko siadał na nocniku, jak umie liczyć po angielsku i jak bardzo jest chwalony w przedszkolu. Potem zaczęli porównywać nasze dzieci, czego naprawdę nie lubię.
– On jest taki głupi!- wykrzyknęła siostra mojego męża po długiej rozmowie o moim synu.
Adam wszystko słyszał, bo bawił się w pobliżu.
Wtedy nie mogłam opanować emocji i powiedziałam:
– Co ty mówisz o moim dziecku? Kto dał ci prawo tak o nim mówić?
Byłam bardzo zła.
Wtedy ona powiedziała z zakłopotaniem:
– To naprawdę nieładnie tak mówić o wyjątkowych dzieciach.
Po tych słowach moja cierpliwość pękła. Wypędziłam ich z domu i powiedziałam, żeby więcej nie stawiali w nim stopy. Później mój mąż dał jej jasno do zrozumienia, że takie zachowanie jest niedopuszczalne.
Następnego dnia zadzwoniła do mnie teściowa, pytając, co się między nami wydarzyło. Myślałam, że Oliwia obróci wszystko na swoją korzyść, ale tak się nie stało.
Opisała wszystko tak, jakby mój syn miał problemy zdrowotne i pilnie potrzebował leczenia. Ale moja teściowa doskonale wiedziała, że u nas wszystko w porządku, więc postanowiła dać Oliwii nauczkę.
Pewnego dnia pojechaliśmy odwiedzić rodziców męża. Oliwia, jej syn i mąż również przyszli. Kiedy ponownie pojawił się temat mojego syna, teściowa powiedziała:
– Oliwio, odkładałam dla ciebie pieniądze, żebyś dała je mojemu zięciowi na urodziny. Ale jeśli widzisz problemy z moim wnukiem, to może lepiej byłoby dać wszystkie pieniądze na jego leczenie.
W ten sposób moja teściowa stanęła w naszej obronie i dała nauczkę swojej córce. Trzeba pomyśleć, zanim się coś powie. Czasami nawet krewni nie panują nad swoimi emocjami i doszukują się problemu tam, gdzie go nie ma. W takich momentach najważniejsze jest, by nie ulegać prowokacjom i twardo stąpać po ziemi.




