Jestem żonaty od ponad dwudziestu lat. Przez te wszystkie lata nie było myśli o rozwodzie, żyjemy w pokoju i zrozumieniu. Oboje pracujemy i mamy obowiązki domowe. Mamy córkę Annę, która niedawno skończyła 19 lat i obecnie studiuje.
Nigdy nie byliśmy bogaci, ale też nigdy nie byliśmy głodni. Zawsze mieliśmy przyzwoite ubrania, mogliśmy co roku wyjeżdżać na wakacje nad morze i zawsze mieliśmy jedzenie w lodówce. Oprócz naszego mieszkania w mieście, w którym mieszkaliśmy przez większość czasu, mamy dom na wsi , uprawiamy tam warzywa.
Wioska, w której znajduje się nasz dom , jest dość mała, a ludzie wolą mieć domki letniskowe niż mieszkać tam na stałe. Sąsiedni dom zmienił właściciela. Pierwszą osobą, którą spotkałem, była kobieta i od razu wiedziałem, że ma dużo pieniędzy. Nawet w wiosce jeździła drogim, wysokim zagranicznym samochodem i natychmiast zaczęła remontować dom i budować kolejne piętro, chociaż powiedziała, że potrzebowali go tylko do grillowania.
Moja córka Anna od razu ją polubiła, więc postanowiła uczyć ją życia, mówiła jej, że powinna od nas uciekać, bo ja i moja żona mamy kiepską “aurę”!
Gdy córka poprosiła o wyjaśnienie, powiedziała: “Jeśli nie uciekniesz od rodziców, zawsze będziesz biedna, tak jak oni!”.
Najbardziej frustrujące w tym wszystkim jest to, że moja córka zgodziła się, że ja i moja żona jesteśmy biedni i że nie ma się czego od nas uczyć. Zawsze staraliśmy się, aby była tak dobra, a tu takie słowa, jak nóż w serce…
Oczywiście nie mamy drogich samochodów ani kilku mieszkań, ale dobrze zarabiamy i jesteśmy w stanie zapewnić sobie i jej normalne życie. Żona nie wytrzymała dłużej i pokłóciła się z sąsiadką, mówiąc, że nastawia córkę przeciwko nam, a ona zrobiła taką aferę, że chyba tylko głuchy nie usłyszał, że jesteśmy nędznymi żebrakami…
Co sądzisz o jej słowach? Może jest w nich trochę prawdy, skoro nasza córka się z nią zgodziła?




