Kiedy moja żona i ja wzięliśmy ślub, zdecydowaliśmy, że potrzebujemy swojego miejsca do życia, więc wynajęliśmy mieszkanie. Znalezienie mieszkania i wprowadzenie się zajęło nam około miesiąca. Kiedy się wprowadziliśmy, chcieliśmy to jakoś uczcić, więc zaprosiliśmy sąsiadów z naprzeciwka na naszą pierwszą kolację. Było to starsze małżeństwo.
Ich zachowanie wydało mi się dość dziwne, wydawali się chcieć jak najszybciej opuścić nasze mieszkanie, wymyślając wszelkiego rodzaju wymówki. Stało się to szczególnie zauważalne, gdy lekko pocałowałem żonę w usta. Para wydawała się być czymś zaniepokojona.
Rano obudziłem się, ktoś zapukał do naszych drzwi. Poranek w nowym miejscu nie zapowiadał się dobrze, na progu stał funkcjonariusz policji i zażądał ode mnie i mojej żony okazania dokumentów, a jeszcze lepiej aktu małżeństwa.
Mieliśmy tyle nierozpakowanych walizek, że ciężko było cokolwiek znaleźć. Wyjaśniłem to policjantowi . 20 minut zajęło nam szukanie tych dokumentów.
Kiedy zapytałem, co się dzieje, policjant wyjaśnił, że otrzymali telefon, że w tym mieszkaniu mieszka pewien facet z nieletnią dziewczyną.
Szczerze mówiąc, sytuacja była śmieszna. Moja żona jest trzy lata starsza ode mnie. Ja mam 22 lata, a ona 25. Naprawdę wygląda jak nastolatka, można by ją pomylić z szesnastolatką, zwłaszcza jeśli nie ma makijażu. I tak właśnie wyglądała wczoraj – bez makijażu i z dwoma warkoczami. A ja przy niej naprawdę wyglądałem jak starszy facet, bo nie goliłem brody od jakichś dwóch miesięcy!
Chyba czas ją zgolić, lepiej żeby myśleli, że jestem jej starszym bratem, a nie ojcem!




