Od roku mieszkam we Włoszech. To właśnie we Włoszech poznałam mojego męża. Nawiasem mówiąc, pobraliśmy się miesiąc po tym, jak się poznaliśmy.
Od razu zrozumiałam, że to jest to, moja prawdziwa miłość. Pomimo wielu trudności związanych z faktem, że mój mąż wyznaje inną wiarę niż ja, udało nam się dojść do porozumienia i osiągnąć kompromis.
Wszystko było świetnie, dopóki nie zaszłam w ciążę, było to trochę nieplanowane, więc byliśmy zszokowani, ale szczęśliwi. Dopóki moja teściowa i jej mąż nie przyjechali i nie zażądali, żebym przeprowadziła się do Indii, ponieważ uważali, że tak będzie najlepiej, bo tam urodził się i wychował mój mąż, i chcieli, żebym wychowała dziecko zgodnie z ich zwyczajami.
Odmówiłam, ponieważ uważam, że we wszystkim powinien być kompromis. Kiedy zdecydowaliśmy się być razem, powiedzieliśmy, że nasze dziecko wybierze własną wiarę, kiedy dorośnie, że wychowamy je we Włoszech. Ale byłam bardzo zła, bo na początku mój mąż wspierał swoich rodziców.
Dlatego stanowczo powiedziałam, że ani ja, ani moje dziecko nie będziemy mieszkać w Indiach. Pokłóciłam się z mężem, ale jestem pewną siebie kobietą, więc wiedziałam, że dam radę sama wychować dziecko. Po kilku tygodniach mój ukochany mnie zrozumiał, więc wsparł mnie i obiecał, że ten temat jest zamknięty. Z teściową i teściem nie rozmawiam, bo mnie nie lubią, ale mam to gdzieś.




