Albo zabierzesz dzieci od matki, albo sam je do ciebie przyprowadzę! – krzyczał mój brat do telefonu

– Dobrze sobie żyjesz, siostrzyczko!- mój brat zaczął wysuwać pretensje pod moim adresem już od progu.  Znowu chcesz sprzedać  dzieci matce, ale tym razem to się nie uda! Będziesz musiała zabawiać także swoich siostrzeńców!

Dopiero po chwili dotarło do mnie, co powiedział mój brat. Zdałam sobie sprawę, że mama odmówiła zabrania dzieci Janka na lato i w sumie  mogłam ją zrozumieć. Rzecz w tym, że mój brat przywozi dzieci do mamy, jakby były z sierocińca. Zawsze mają te same ubrania, brudne i stare, są strasznie głodne i zachowują się jak dzikie zwierzęta. No i  nie przywozi ich na dwa dni.

– Synu, to dla nich za mało! Co im dam do ubrania, kiedy się ubrudzą albo kiedy zrobi się zimniej? – pyta matka.

– Mamo, jesteś ich babcią, więc kup im coś, jeśli się ubrudzą! odpowiada  brat, jakby nie wiedział, że nasza matka ledwo utrzymuje się ze swojej  emerytury.

Kiedy wiozę dzieci do domu mojej matki, pakuję całą walizkę na każdą okazję i zostawiam wystarczająco dużo pieniędzy, aby mama miała jeszcze coś dla siebie, a nie tylko jedzenie i smakołyki dla dzieci. Mój brat robi dokładnie odwrotnie. Uważam, że teraz Janek i ja powinniśmy jej pomóc, bo przez wiele lat wychowywała nas sama, nigdy na nas nie oszczędzała, więc teraz nadszedł czas, aby odpoczęła i dostała od nas trochę pieniędzy na życie.

-Planowaliśmy pojechać z Marią nad morze! To gdzie zostawię dzieci? – krzyczy na mnie brat.

– Nie chcesz, żeby twoje dzieci zobaczyły morze? Zabierz je ze sobą.

– O czym ty mówisz? Jakie wakacje można z nimi spędzić? Maria już wszystko zaplanowała , mieliśmy je zostawić u mamy! A tu znowu ty! Co ja mam zrobić?

Było oczywiste, dlaczego Maria nie chciała zabrać ze sobą  dzieci. Były dla niej obce, to dzieci Jana z jego pierwszego małżeństwa. W tamtych czasach moja matka i ja robiłyśmy wszystko, aby powstrzymać jego i jego pierwszą żonę przed pośpiesznym małżeństwem i posiadaniem dzieci, ponieważ ona  była totalną imprezowiczką, nie miała czasu na dzieci. I tak się stało, że urodziła dwójkę, a potem jakiś inny mężczyzna machnął palcem i uciekła z nim , zostawiając mu dzieci.

Przez długi czas moja mama i ja pomagałyśmy mu, dzieci nawet mieszkały ze mną, moją mamą. No a teraz ma tę Marię….znalazłby coś normalnego, ale nie! Ona jest tak samo niepoważna jak poprzednia!

Nie chodzi do pracy, “pilnuje dzieci”, które cały dzień po przedszkolu oglądają telewizję. Cały czas na nie krzyczy, nie potrafi się z nimi dogadać, więc dlaczego zgodziła się wyjść za mężczyznę z dwójką dzieci?

– Nie możesz ich zabrać  chociaż na tydzień!?

– Myślisz, że nie mam pracy i czekam, aż dasz mi nowe zadanie?

– Och, ile ty masz pracy!

– To nie twoja sprawa. Pomogłam ci, kiedy tego potrzebowałeś, a teraz masz żonę, która musi opiekować się dziećmi!

Mój brat trzasnął drzwiami i wyszedł, ale to nie był koniec… Rano brat zadzwonił do mnie ponownie i powiedział:

-Stawiam cię przed faktem dokonanym. Albo zabierzesz swoje dzieci od matki, albo sam je do ciebie przyprowadzę, ale w jakim stanie, dowiesz się później!.

Odłożyłam słuchawkę. Miałam tego szczerze dość, bo to była jakaś bezczelność. Poprosiłam jednak matkę, by nie oddawała moich dzieci Jankowi, bo Bóg jeden wie, co mu chodziło po głowie.

Tydzień później zadzwonił mój brat i znów zaczął krzyczeć do słuchawki:

-To przez ciebie Maria znalazła innego mężczyznę nad morzem ! Gdybym nie musiał opiekować się dziećmi, nic z takiego by się nie wydarzyło!

Byłam zmęczona wysłuchiwaniem narzekań mojego brata, że wszyscy na świecie są winni jego nieszczęść. Za pierwszym razem to był błąd i pomogłyśmy mu, ale on musi zacząć używać głowy!

Co o tym sądzisz? Co byś zrobiła na moim miejscu?

Rate article
Fajna Tajna
Albo zabierzesz dzieci od matki, albo sam je do ciebie przyprowadzę! – krzyczał mój brat do telefonu