Zaraz po ślubie z mężem, stwierdziliśmy że chcemy mieszkać w domu w dużej rodzinie , więc poświęciliśmy wiele lat pracy i życia na jego budowę. Teraz mamy dorosłą córkę, która wprowadziła się do nas ze swoim mężem! Marzenia się spełniają – mogłam wtedy pomyśleć!
Nasza Oliwia miała już 25 lat, kiedy przyprowadziła do nas Marka. Nie traktowaliśmy go zbyt dobrze, ale nie kręciliśmy na niego nosem, bo to był jej wybór.
Faktem jest, że przez lata nasza czwórka (mamy też młodszego syna) wypracowała pewne tradycje. Na przykład, każdego dnia wieszałam w łazience nowy ręcznik, aby każdy mógł wytrzeć nim twarz i ręce. Mój zięć powiedział, że nie będzie go używał i powiesił swoje trzy ręczniki obok siebie – do twarzy, rąk i ciała… Ponadto mamy wiele kapci, które są przechowywane w jednej szafce I mieliśmy tradycję, że mogliśmy wybrać kolor kapci, który nam się dzisiaj podobał. Pierwszy wybiera ten, kto pierwszy wraca do domu. Mój zięć, kiedy zaczął z nami mieszkać, powiedział, że teraz zielone należą tylko do niego, a Oliwia ma czerwone, jakby to było właściwe.
Mój mąż i ja jesteśmy tym szczerze zirytowani, bo on przyszedł na gotowe i jeszcze ustala własne zasady! Razem z mężem płacimy za media, naprawy, kupujemy jedzenie, oni też to robią, ale rzadko. A przy tym wszystkim wciąż udaje mu się kręcić nosem i mówić, że coś mu się nie podoba.
Ale nie chcemy się kłócić z Oliwią z tego powodu, a co jeśli zrujnujemy jej rodzinę, a może będą żyć szczęśliwie….
Wczoraj zięć powiedział mi, że wybrał sobie sprzęt kuchenny i teraz nikt inny nie ma prawa z niego korzystać! Moje ostatnie komórki nerwowe są na skraju załamania i nie wiem jak mam to dalej znosić, bo serce podpowiada mi, że to jeszcze nie koniec!




