Ogólnie rzecz biorąc, żyliśmy spokojnie, nie kłóciliśmy się, ale….

Moja rodzina składa się ze mnie, mojej żony i mojego syna. Dom, w którym mieszkamy, ma dwa wejścia. To znaczy, mieszkają z nami jeszcze dwie babcie – są siostrami. Ich życie było dość smutne, ich dzieci wyjechały daleko za granicę, ich mężowie zmarli, więc babcie postanowiły  zamieszkać razem, aby nie były samotne. Razem jest weselej i łatwiej żyć z dwóch emerytur. Generalnie żyłyśmy spokojnie, nie kłóciłyśmy się, ale jak przechodziło się  obok nich, to nie było możliwości, żeby nie powiedziały czegoś obraźliwego na twój temat.

Zawsze coś było nie tak: byłeś źle ubrany, przywitałeś się złym tonem, inaczej wyglądasz, widzą takie drobiazgi, o których nikt by nawet nie pomyślał. A kiedy nasz syn, nie daj Boże, wpadnie im w oko, od razu twierdzą, że trzeba go lepiej wychować. Dlatego żyjemy tak: kiedy babcie są na zewnątrz, nasz syn czeka, aż wejdą do środka, a kiedy rano musi iść do szkoły, patrzy, czy wyszły na zewnątrz, a potem bardzo szybko się wymyka, żeby go nawet nie zobaczyły. To zabawne..

My też tak żyliśmy, czasem nawet musieliśmy donosić babci, kto przyszedł do naszego domu, po co przyszedł i dlaczego światło paliło się do późna. Jesteśmy dość młodą parą, więc lubimy się relaksować i spotykać z przyjaciółmi. Mijały miesiące, a my nadal żyliśmy pod czujnym okiem dwóch babć, aż stało się coś naprawdę złego. Nasz syn zachorował i początkowo myśleliśmy, że to zwykłe przeziębienie, ale było to dalekie od prawdy. Lekarze przekazali nam złą wiadomość, że nasz syn zachorował na poważną chorobę i jeśli nie rozpoczniemy leczenia, może się to bardzo źle skończyć. Koszty leczenia były zbyt wysokie, a ja nie wiedziałem, skąd wziąć na nie pieniądze. Nawet gdybyśmy sprzedali nasz dom, samochód i wszystko, co mieliśmy, byłaby to tylko połowa. Ale musieliśmy działać. Zadzwoniliśmy do naszych najbliższych przyjaciół i krewnych i zapytaliśmy, czy mogliby nam coś pożyczyć.

Ale jak się okazało, nasi przyjaciele wcale nie byli przyjaciółmi. Mają własne życie, własne plany, kupują samochody, wyjeżdżają na wakacje za granicę, więc oczywiście, jak mogą pomóc? Zdecydowałem się pójść do banku po pożyczkę, a oni dali mi tylko niewielką kwotę pod zastaw domu, a wystarczyło to tylko na pokrycie pierwszej części leczenia.

Nigdy w życiu nie czułem takiej rozpaczy. A te starsze panie ciągle zadawały mi pytania. Chciałem na nie warknąć, ale się powstrzymałem i powiedziałem im wszystko. Babcie wyjęły pokaźne koperty i powiedziały, że dzieci co miesiąc pomagają im pieniędzmi, nie wiedzą ile tego jest i w ogóle nie wiedzą jak to wykorzystać. Powiedziały:

-Więc weź to i wylecz swojego syna i nie musisz nic oddawać.

Obiecałem im, że wszystko oddam i od tej pory byłem gotowy całować babcie po rękach.  Od tej pory spędzamy razem wszystkie święta, mój syn jest zdrowy i pełen energii, chodzi do szkoły i nie boi się już przechodzić obok starszych pań.

Rate article
Fajna Tajna
Ogólnie rzecz biorąc, żyliśmy spokojnie, nie kłóciliśmy się, ale….