On nie jest dzieckiem, nie muszę go niańczyć i kontrolować! To nie pierwszy raz, kiedy ratowałam męża z takich głupich sytuacji!

Położyłam już dzieci spać i sama miałam się położyć, ale zadzwonił telefon i na ekranie pojawił się nieznany numer

Rzadko odbieram telefony od nieznajomych, a było późno i coś we mnie przekonało mnie do odebrania.

Nieznajomy męski głos powiedział mi, że muszę pomóc mężowi, ponieważ jest w takim bagnie, że nie może się z niego wydostać o własnych siłach – utknął w błotnistym terenie poza miastem. I choć rzeczywiście padało i pogoda była fatalna, to z jakiegoś powodu nie bardzo wierzyłam w prawdziwość jego słów. Przede wszystkim dlatego, że mój mąż zawsze wraca z pracy do domu główną drogą, ponieważ skrót jest kiepski i zawsze go unika, a w taką pogodę zdecydował się pojechać? Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to że jestem oszukiwana.

Po tym telefonie chciałam zadzwonić do rodziców i poprosić ich o radę, ale potem postanowiłam tego nie robić, ponieważ nie wiem, jak wszystko się potoczy i byłoby głupią decyzją sprawić, by martwili się na darmo. Zadzwoniłam do znajomego z pomocy drogowej, ale on też mnie rozczarował. Powiedział, że jeden z ich samochodów już pojechał na sygnale, a drugi jest w naprawie i nie mają jak kogoś wysłać…

Oczywiście nie chciałam czekać na powrót pierwszego samochodu, więc znalazłam numer lawety w Internecie, ale mężczyzna, który odebrał telefon, był bardzo zirytowany późnym telefonem . Powiedział, że będzie gotowy przyjechać dopiero rano, jeśli nadal będzie to konieczne. Wtedy zalałam się łzami i zaczęłam go przekonywać, bo zdałam sobie sprawę, że nie wiem, do kogo innego mogłabym się zwrócić o pomoc.

Kierowca lawety zlitował się nade mną i zgodził się. Zadzwoniłam do rodziców, żeby przyjechali i zaopiekowali się dziećmi, a sama pojechałam ratować męża z moim nowym znajomym. Kierowca był bardzo niezadowolony, ciągle mamrotał pod nosem, a kiedy zobaczył, że mój mąż utknął, kompletnie się oburzył i zaczął się z nim kłócić. Okazało się, że mój mąż zmienił opony w samochodzie i postanowił przetestować je na tej kiepskiej drodze, a potem utknął, a kiedy próbował się wydostać, tylko bardziej zakopał samochód. Na domiar złego rozładował mu się telefon i miał szczęście, że jakiś mężczyzna jechał na rowerze i zadzwonił do mnie. Ja również byłam bardzo zła na męża, ale starałam się panować nad sobą.

Nie dało się wyciągnąć samochodu za pomocą lawety, więc siedzieliśmy we trójkę i dzwoniliśmy po służby ratownicze, czekając, aż ich samochód będzie wolny i nam pomoże. Było już rano.

Wróciliśmy z mężem do domu o 9 rano, rodzice na nas czekali i zaczęli karmić nas pysznymi kanapkami i ciepłą herbatą, ponieważ było nam bardzo zimno.

W tym czasie moja złość na męża zaczęła już przekraczać granicę, co zauważyła moja teściowa, siadając ze mną i szepcząc rady na temat “bycia mądrzejszą”, “kontrolowania odważnych impulsów męża” i tak dalej. Nie chciałam tego słuchać, więc odpowiedziałam:

-On nie jest dzieckiem, które trzeba niańczyć i kontrolować!

Nie pierwszy raz ratowałam męża z takich głupich sytuacji i moja cierpliwość osiągnęła limit, więc obudziłam się i złożyłam pozew o rozwód. Skoro z nim rozmawiam, a on nie rozumie, co robi źle, to może się czegoś nauczy!

Rate article
Fajna Tajna
On nie jest dzieckiem, nie muszę go niańczyć i kontrolować! To nie pierwszy raz, kiedy ratowałam męża z takich głupich sytuacji!