Oszczędzałam pieniądze, odkąd byłam małą dziewczynką. Zawsze marzyłam o tym, by zarobić wystarczająco dużo, by kupić samochód i dom. Musiałam żyć bez wydawania pieniędzy na głupoty… To pragnienie sprawiło, że ciężko się uczyłam i oszczędzałam.
Po szkole poszłam na Wydział Języków Obcych. Na pierwszym roku znalazłem pracę. Ponieważ miałam niepełne wykształcenie, pracowałam jako sekretarka. Po ukończeniu studiów awansowałam. Moje zarobki również wzrosły, więc postanowiłam wziąć kredyt na zakup mieszkania.
- Ciężko pracowałam. Wykonywałam każde zadanie. Często musiałam zostawać w pracy prawie do nocy, żeby tylko zrealizować miesięczny plan. Moim celem było spłacenie kredytu.
Minęło kilka miesięcy. Właśnie płaciłam kolejną ratę za mieszkanie. Wtedy poznałam Roberta. Zaczęliśmy rozmowę, po której zaprosił mnie na kawę. Dwa tygodnie później mieszkaliśmy już razem, a w trzecim miesiącu naszej znajomości dowiedziałam się, że jestem w ciąży.
Wszystko mi się w nim podobało, oprócz jednego. Mojej teściowej… Chociaż nie jest już młoda, ta kobieta wydaje się nie mieć pojęcia o oszczędzaniu i budżecie. Udaje jej się wydać całą emeryturę w kilka dni, a potem prosi Roberta o pomoc. Rozumiem, że rodzice potrzebują pomocy, ale nie co miesiąc.
Ponieważ zarabiałam znacznie więcej, Robert zajął się dzieckiem. Nie dość, że nadal spłacam kredyt, karmię rodzinę, to teraz muszę oddawać sporą sumę pieniędzy jego matce.
Pewnego dnia załamałam się i powiedziałam mężowi, że nadszedł czas, aby zaprzestać finansowego wsparcia dla jego matki. Podjęłam tę decyzję po tym, jak podsłuchałam rozmowę Roberta z matką. Znowu poprosiła go o pieniądze, a gdy odmówił, nazwała go mięczakiem.
Teraz to ja zarządzam pieniędzmi w domu. Jasno planuję nasze wydatki i jestem pewna, że w dniu pierwszych urodzin naszego syna kredyt na mieszkanie będzie już spłacony.
Jednak moja teściowa jeszcze się nie uspokoiła. Przyszła do naszego domu i wywołała skandal. Mój syn bał się babci, zaczął płakać, a Robert, zamiast porozmawiać z matką, stanął w jej obronie. Powiedział, że jeśli nie dam mu dostępu do naszych pieniędzy , to odejdzie.
Czy to ma sens? Nigdy nie myślałam, że wyjdę za synusia mamusi. Dlaczego miałabym chcieć mężczyznę, który myśli tylko o swojej matce, a nie o rodzinie?
Wyprosiłam ich oboje. Mój syn i ja poradzimy sobie ze wszystkim sami.




