“- Gratulacje! Proszę bardzo!” Macocha rzuciła chłopcu rachunek.

Dawid zawsze marzył o studiowaniu w stolicy. Pilnie się uczył, ponieważ wiedział, że nikt nie zapłaci za jego edukację. Polegał tylko na własnych siłach.

Wychowywał go ojciec, któremu było obojętne, kim zostanie jego syn. Zwykłym robotnikiem czy menedżerem. Stanowczo odmówił płacenia za edukację syna.

Kiedy Dawid ukończył ósmą klasę, jego ojciec postanowił się ożenić. Chłopiec wyraźnie widział, że jego ojciec nie czuł nic do tej kobiety. Dawid postanowił zapytać ojca, dlaczego to robi. Ten odpowiedział:

– Kiedy dorośniesz, wszystko zrozumiesz, synu. Nie wiesz, jak to jest wychowywać syna samemu.

Po wprowadzeniu się macochy ich życie się zmieniło. W domu zawsze panował porządek, a oni w końcu zaczęli prawidłowo się odżywiać. Na twarzy taty pojawił się uśmiech, często grillowali i piekli ziemniaki na ognisku.

Macocha była przebiegłą osobą. Starała się przekonać Dawida, że jego pragnienie dostania się na uniwersytet w stolicy jest nieosiągalne. Po co mu ten uniwersytet? Był tak daleko. Dlaczego tak bardzo chce tam studiować?

Od tego czasu stało się dla Dawida jasne, że musi polegać tylko na sobie. Macocha odmówiła mu pomocy nawet w zakwaterowaniu w akademiku.

Dawidowi udało się dostać na studia dzienne. Pojawił się jednak kolejny problem. W akademiku nie było wystarczającej liczby pokoi, więc został bez dachu nad głową. Złożył podanie zbyt późno, by dostać pokój w akademiku.

– I musiałeś tam składać papiery? Zamiast tego powinieneś był pójść na uczelnię w naszym mieście. Myślisz, że będziemy płacić za twoje codzienne dojazdy? A może powinniśmy wystawić ci rachunek za  jedzenie i ubrania, które jadłeś i nosiłeś na nasz koszt?

Do rozpoczęcia roku akademickiego pozostało kilka tygodni. W tym czasie Dawid robił wszystko, by wynająć mieszkanie w stolicy. Pracował jako robotnik, kurier , w myjni samochodowej.

Tego ranka Dawid skończył dziewiętnaście lat. Był w dobrym nastroju, dopóki jego macocha nie weszła do pokoju.

– Gratulacje, synu! Proszę bardzo!

Rzuciła mu rachunek. Była tam lista rzeczy, które kupili dla Dawida przez lata. Nawet szkolne obiady zostały policzone.

– Czy to prezent? zapytał zaskoczony.

– Tak, to jest to. Dostajesz to, na co zasługujesz! odpowiedziała. Musisz to spłacić. Jak długo będziesz żył za nasze pieniądze?

Dawid nie odpowiedział. Spakował swoje rzeczy i wyjechał do stolicy. Udało mu się znaleźć miejsce w hostelu.

Od tego czasu Dawid nigdy nie wrócił do domu. Nie mógł wybaczyć obojętności ojca i znęcania się macochy.

Rate article
Fajna Tajna
“- Gratulacje! Proszę bardzo!” Macocha rzuciła chłopcu rachunek.