Mój mąż odszedł sześć lat temu. Przez trzy lata po jego śmierci jeszcze jakoś się trzymałam dzięki temu, że pracowałam, a potem przeszłam na emeryturę. Pustka i samotność w mieszkaniu zaczęły mnie dusić.
Zrobiło się tak źle, że postanowiłam poszukać pana na portalach randkowych . Długo wahałam się przed podjęciem tej decyzji, ale w końcu wypełniłam kwestionariusz i wysłałam go. Wtedy zaczęłam otrzymywać oferty randek i wiadomości.
Spośród wszystkich mężczyzn, którzy do mnie napisali, dwóch było bardzo miłych, więc postanowiłam się z nimi spotkać. Z pierwszym dużo pisaliśmy i znaleźliśmy wspólne tematy. Na zdjęciu wyglądał przyzwoicie, więc miałam nadzieję na prawdziwy związek.
Jednak zamiast przystojnego mężczyzny ze zdjęcia, zobaczyłam pijane “coś” w dresie, które zaproponowało mi, że pójdzie kupić piwo i wypije je u mnie. I wydawało się, że może nie będzie tak źle. Cóż, tak mi się wydawało, dopóki nie powiedział mi, że powinnam wybierać mężczyznę mądrze, a nie po tym, jak jest ubrany. A potem wskoczył na miejski kwietnik i zaczął zrywać róże. Próbowałam go powstrzymać, ale pięć minut później przyjechała policja. To był koniec mojej pierwszej randki. Kiedy wróciłam do domu, zablokowałam go.
Minął tydzień od tej fatalnej randki i zdecydowałam się na drugą. Drugi kandydat podarował mi kwiaty i zabrał do drogiej restauracji, a ja zaczęłam mieć nadzieję, że to właśnie z nim spędzę starość. Jednak “moja nadzieja” wyszła na kilka minut do łazienki i zostawiła telefon na stoliku, a chwilę później ktoś zaczął do niego dzwonić. Mój wzrok padł na ekran i zobaczyłam “Ukochana nr 2”. Zaśmiałam się głośno.
Zebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Dogonił mnie i próbował ze mną porozmawiać i zrozumieć, dlaczego nagle zmieniłam zdanie na temat kolacji z nim.
– Nie chcę być jedną z wielu. Możesz zadzwonić do ukochanej numer dwa – odpowiedziałam.
Teraz nie wiem, czy powinnam dalej próbować znaleźć kogoś na tych portalach randkowych, skoro sprawy mają się tak…. Co o tym sądzisz? Czy można znaleźć miłość w Internecie?




