Dwa lata temu dokonałam wyboru i wyszłam za mąż za mojego chłopaka. Pierwszy rok naszego wspólnego życia był jak z bajki, a potem zaczęliśmy się bardzo kłócić – powodem były pieniądze.
Pierwsze kłótnie zaczęły się od tego, że ja lubię jeść domowe jedzenie, smacznie gotuję, a mój mąż nie potrafi przejść obojętnie obok fast foodów. Czasem wracam do domu zmęczona, ale i tak idę do kuchni ugotować mężowi domowy posiłek , a on wraca i mówi, że nie jest głodny, bo zjadł hot doga. Kiedy tłumaczę mu, że o wiele zdrowiej i oszczędniej jest jeść domowe jedzenie, macha ręką.
Nie mówię już nawet o tym, ile pieniędzy wydaje na swój rower! Kupuje nową latarkę albo ubrania, które są tak drogie, że moje zimowe buty są tańsze…
Pewnego dnia znów poczuł się źle po zjedzeniu fast foodu i trzeba było wezwać karetkę. Zabrali go i powiedzieli, że będzie musiał przejść operację wyrostka robaczkowego. Zostałam z nim przez chwilę, a potem lekarze odesłali mnie do domu.
Kiedy weszłam do pustego mieszkania, poczułam niespotykaną radość, bo mogłam włączyć telewizor i obejrzeć serial, który mi się podobał, nie musiałam sprzątać po nim i myśleć o stercie niepozmywanych naczyń czy porozrzucanych skarpetkach. Kiedy położyłam się spać, nagle odkryłam, że jest dużo miejsca i nie muszę się martwić, że on ściągnie ze mnie kołdrę.
Później, przeglądając wiadomości w mediach społecznościowych, kliknęłam na reklamę wycieczek i nagle zdałam sobie sprawę, że od dawna nie byliśmy z mężem na wakacjach. Ostatnim razem pojechaliśmy w podróż poślubną, potem cały czas pracowaliśmy, więc okazało się, że rutyna zaczęła nas zjadać, a ja ciągle powtarzałam mężowi, że musimy więcej oszczędzać. W tym wszystkim zapomniałam, że pieniądze trzeba nie tylko zarabiać, ale też umieć z nich korzystać.
Rano budziłam się smutna, bo nikt nie przytulał mnie w nocy ani nie całował rano w skroń . Nagle zdałam sobie sprawę, że na próżno męczyłam mojego męża ciągłym gadaniem o oszczędzaniu pieniędzy, ponieważ on zarabia dużo pieniędzy dzięki swojej ciężkiej pracy i ma prawo wydawać je na rzeczy, które lubi. Wszystkie wcześniejsze kłótnie wydawały się bezcelowe i śmieszne.
Natychmiast zadzwoniłam do szpitala i powiedziano mi, że operacja się udała i mogę odwiedzić męża.
W drodze do szpitala zatrzymałam się w jego ulubionym sklepie rowerowym i kupiłam latarkę, na którą oszczędzał, a następnie wzięłam wiele broszur na temat wycieczek po Europie, abyśmy oboje mogli wybrać tę, która najbardziej nam się spodoba.
Zdałam sobie sprawę, że nie chcę marnować szczęśliwych dni na głupie kłótnie o coś tak trywialnego jak finanse!




