Mój były mąż zrujnował mi życie i nawet po pięćdziesiątce nie daje mi spokoju! Byłam z nim w związku małżeńskim nie cały rok , nie dotrwaliśmy nawet do rocznicy. Pobraliśmy się, ponieważ spodziewałam się dziecka. Mój syn nie był pożądanym dzieckiem, a jego ojciec nie był zadowolony z jego płaczu i ogromnych wydatków, więc zostawił nas oboje. Moja matka powiedziała mi, żebym złożyła wniosek o alimenty, ponieważ samotne wychowywanie dziecka jest niezwykle trudne. Tak też zrobiłam.
Dopóki mój syn nie skończył trzynastu lat, miałam pełną kontrolę nad tymi pieniędzmi, zapewniając mu wszystko, czego potrzebował i nie ograniczając go w żaden sposób. Moja pensja i pieniądze, które otrzymywaliśmy od byłego męża, nie zawsze wystarczały na zakup nowomodnego sprzętu dla dziecka, ale naprawdę starałam się, aby niczego mu nie brakowało. Jak się okazało potem, mój syn znalazł swojego ojca w Internecie i utrzymywał z nim kontakt. W ten sposób dowiedział się o alimentach i o tym, że to ja nimi zarządzam, a nie on, i poprosił ojca o przelewanie pieniędzy na jego konto. Mój syn nie chciał mnie obrazić, ale to zrobił. Nie wziął pod uwagę, że musiałam płacić za mieszkanie, w którym mieszkamy, zapewnić mu jedzenie, a nawet kupić mu nowy telefon. Byłam na niego zła.
Z czasem moja niechęć ustąpiła, w końcu to moje dziecko i bardzo pragmatycznie podchodzi do swojej przyszłości. Zaczęłam wspierać jego aspiracje do dostania się na dobry uniwersytet i byłam podwójnie szczęśliwa, gdy dostał się na niego. Kiedy mieszkał w akademiku, oboje z byłym mężem wysyłaliśmy mu pieniądze na jego konto i okazało się potem, że w ogóle nie wydawał pieniędzy i oszczędzał, kiedy tylko było to możliwe. A na moje pięćdziesiąte urodziny dał mi prawdziwy prezent – powiedział mi, że kupił dom na wsi.
– Nigdy nie mieliśmy domu na wsi, więc mamy – powiedział, pokazując mi zdjęcia zakupu. – Pewnego dnia będziesz mogła tam zamieszkać. Ma ogrzewanie gazowe i wszystkie udogodnienia, a wokół jest las i przyroda.
– Skąd miałeś tyle pieniędzy? Wygląda jak nowy!
– To z alimentów od taty, z tego, co przysyłałaś, gdy byłem na studiach, i z moich własnych pieniędzy, które zarobiłem – mój syn był z siebie bardzo dumny.
Nic dziwnego, że to on zarządzał finansami i oszczędzał, by w końcu kupić coś, na co nigdy nie byłoby mnie stać. Wcześniej miałam mu to za złe, uważając, że nie myśli o nikim , tylko o sobie, a on przez cały czas opiekował się nami.




