Przez pierwszy miesiąc remontu, kiedy kafelkowano mi łazienkę, mieszkało mi się w mieszkaniu całkiem dobrze, ale kiedy zaczęli pracować nad pokojami, przebywanie w domu było niewygodne. Gdybym nie miał pracy w mieście, chętnie odwiedziłbym rodzinę na wsi, ale nie miałem wyboru i na jakiś czas zamieszkałem z przyjaciółmi. Jestem kawalerem, nigdy tak naprawdę z nikim nie mieszkałem, ale od pierwszego dnia pobytu u moich przyjaciół starałem się zminimalizować mój czas spędzany w ich mieszkaniu, a w weekendy starałem się pomagać żonie mojego najlepszego przyjaciela w pracach domowych. Mają roczne dziecko, w domu zawsze panuje bałagan, a naczynia piętrzą się w zlewie. Postanowiłem zrobić dobry uczynek, umyłem wszystkie naczynia, umyłem podłogę, posprzątałem. Myślałem, że robię dobry uczynek, ale wieczorem mój przyjaciel i jego żona zrobili mi awanturę.
– Teraz nie możemy znaleźć pudru dla niemowląt. Dlaczego tu sprzątasz? Karina zrobi to sama, kiedy będzie miała czas, ja zmywam naczynia po pracy. Zrobiłeś to kiepsko, będę musiał robić wszystko od nowa! usłyszałem.
Kiedy próbowałem zadowolić gospodarzy pysznym śniadaniem usłyszałem:
– Jestem na diecie – powiedziała Karina – Nie mogę wrócić do formy po porodzie, a ty tu gotujesz. Lepiej gotuj dla siebie i w małych garnkach, żeby było miejsce w lodówce.
Mój przyjaciel również nie docenił jedzenia, ponieważ “było zbyt pikantne”.
Bez względu na to, co próbuję zrobić, jest źle. W tym samym czasie, kiedy nic nie robię, słyszę, jak Karina za ścianą narzeka na mnie jakiejś koleżance lub mamie. Czuję się bardzo niekomfortowo, ale do domu mogę wrócić dopiero za trzy tygodnie. Nie planuję jeszcze przeprowadzki do hostelu czy gdziekolwiek indziej, ale chcę się wyżalić , więc piszę. Staram się dla nich jak mogę, ale okazuje się, że albo za bardzo, albo za mało.




