– Zdecydowałem, że się ożenię – powiedział Adam podczas kolacji.
Tata zakrztusił się jedzeniem, a mama przestała przeżuwać, patrząc na syna wszystkimi oczami.
– Co masz na myśli? – zapytała ze zdziwieniem. – Z kim?
-Z Julią. To ta nowa dziewczyna. Taka piękna, taka mądra- westchnął Adam, podpierając głowę ręką.
Przez tę dziewczynę stracił apetyt i tak naprawdę nie mógł nic zrobić.
– Czy Julia o tym wie? – zapytał tata, próbując powstrzymać uśmiech.
– Tak. Powiedziałem jej dzisiaj, a ona powiedziała, że nie ma nic przeciwko temu, tyko żebym miał mieszkanie.
– Masz jakieś? Mama była zaskoczona.
– Oczywiście, że mam. Mieszkamy w mieszkaniu. Tata ma samochód, obiecałem że pożyczy nam na ślub…
Tata potrząsnął głową, jakby chciał powiedzieć, że na nic takiego się nie pisał i nie planuje pożyczać synowi samochodu w najbliższej przyszłości.
– A co z Julią? Czy będzie dobrą żoną?
– Tak – odpowiedział z entuzjazmem Adam – Jest schludna i pięknie mówi.
Mama nie mogła powstrzymać się od śmiechu, wskazując na pełny talerz syna.
– Ty nic nie jesz.
– Zostaw go w spokoju, on myśli tylko o zbliżającym się ślubie – zażartował ojciec. – Ale zabraniam ci się żenić, dopóki nie pokażesz mi swoich ocen z matematyki i dyktanda.
Adam spojrzał na ojca z przerażeniem. Cały dzień siedział i myślał o Julii, nie odrabiając żadnej pracy domowej, a jego dzisiejsze dyktando było takie sobie, bo nowa dziewczyna w klasie bardzo go rozpraszała. Była najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widział. I nie był jedynym, któremu się podobała, więc skoncentrował wszystkie swoje wysiłki na zdobyciu jej serca, a nie na lekcjach.
– No tato!
– Jeśli już zjadłeś, idź odrabiać lekcje. Żadnego ślubu, żadnego mieszkania, żadnego samochodu, żadnych ocen poniżej cztery.
Adam poczuł się urażony, ale posłusznie wstał od stołu i poszedł do swojego pokoju.
– Ach, ci piątoklasiści – westchnęła mama.
– Masz rację – zgodził się z nią tata.




