Rano Maria życzyła Michałowi miłego dnia, na wszelki wypadek włożyła do jego teczki parasol i dała mu duży termos kawy. Rozmawiali przez telefon podczas przerwy śniadaniowej, kiedy pytała go, co chciałby zjeść na obiad. Wtedy wszystko było w porządku. A wieczorem wrócił bez humoru.
– Jestem taki zmęczony, narzekał, pocierając czoło i spoglądając na żonę, która krzątała się po kuchni, następnie spojrzał na dwójkę swoich dzieci, które siedziały obok niego przy stole.
– Jest już czwartek, jeszcze tylko jeden dzień i nadejdzie weekend – pocieszała go Maria.
– Nie jestem zmęczony z powodu pracy – westchnął ciężko Michał. – Zgadnij, dlaczego dyrektor wezwał mnie dzisiaj?
Maria nawet nie wiedziała, że wezwał go dyrektor, ale skoro sam dyrektor go wezwał to prawdopodobnie go za coś upominał.
– Nie wiem – odpowiedziała niepewnie jego żona.
– Spróbuj sobie przypomnieć, o czym rozmawialiśmy zeszłej nocy.
– O weekendowej wycieczce? – zasugerowała Maria. – Czy będzie trzeba ją przełożyć z powodu pracy?
– To też. Ale ja mówię o czymś innym.
– Czy twój kolega dostał awans, a ty zostałeś za coś ukarany?
Michał prychnął, po czym nagle się uśmiechnął.
– Przy okazji – powiedział, delektując się każdym słowem – wczoraj wieczorem powiedziałaś, że jeśli ktoś zasługuje na awans w naszym dziale, to właśnie ja. Miałaś rację! Dzisiaj dyrektor zaprosił mnie do swojego biura, aby mnie awansować. Będę musiał chodzić do pracy w soboty, żeby się wdrożyć, ale w weekendy będę miał płacone 200%!
Roześmiał się, wstając, by pocałować swoje dzieci w policzki i uściskać żonę.
– Przestraszyłem cię moim złym nastrojem? Tylko żartowałem.
W końcu wszyscy odetchnęli z ulgą.
– Naprawdę nas przestraszyłeś – powiedziała Maria. – Myślałam, że mnie o coś oskarżasz. A ja niechcący przewidziałam twoją przyszłość.
– Co za przyszłość – Michał nie mógł powstrzymać się od uśmiechu. – A co z przewidywaniem mojego sukcesu na nowym stanowisku?




