Po incydencie z kuzynem mojej żony zdałem sobie sprawę, że lepiej radzę sobie z nieznajomymi niż z rodziną.

Moja żona i ja pobraliśmy się trzy lata temu. Byłem przekonany, że finansowo radzimy sobie świetnie. Wtedy żona powiedziała mi, że jest w ciąży. Byłem bardzo szczęśliwy z tej wiadomości. Usiedliśmy i rozmawialiśmy o naszym przyszłym życiu i o tym, jak będzie ono wyglądało, gdy tylko ja będę utrzymywał rodzinę. Wszystko wydawało się być w porządku, ponieważ dobrze zarabiałem. Myślałem, że wytrzymamy do czasu, aż mojej żonie skończy się urlop macierzyński.

Ale stało się coś nieoczekiwanego. Firma, w której pracowałem, zbankrutowała. Wszyscy pracownicy firmy stracili pracę. Próbowałem znaleźć pracę, ale nie było to takie łatwe. A tam, gdzie mogłem pracować, pensja była skromna. Nie można było utrzymać siebie, a co dopiero całej rodziny. Musiałem sprzedać swój stary samochód, żeby jakoś przeżyć. W tym czasie moja żona urodziła już syna.

Pewnego dnia sąsiad zadzwonił do mnie, abym pomógł mu naprawić samochód. Sprawdziłem samochód, dowiedziałem się, w czym tkwi problem i jakie części zamienne trzeba kupić. W ciągu kilku godzin samochód działał. Sąsiad zapłacił mi za to. A potem powiedział, że na pewno poleci mnie swoim znajomym, jeśli kiedykolwiek będą mieli jakieś problemy. Tak zacząłem zarabiać na życie. Nie były to duże pieniądze, ale nie byliśmy zadłużeni i byłem w stanie utrzymać rodzinę.

Później moi przyjaciele dowiedzieli się o mnie. Całymi dniami naprawiałem samochody. W końcu byłem zadowolony ze swojego życia, ponieważ mogłem zarabiać pieniądze. Nawet jeśli nie było to tyle, ile bym chciał, nie żyliśmy w biedzie. Wtedy mój sąsiad zasugerował, żebym założył własną firmę i obiecał pomóc mi z pieniędzmi. Zaczęliśmy przygotowywać dokumenty. Mieliśmy też lokal – mój garaż, który stał pusty. To była dobra opcja na początek.

Pewnego dnia zadzwonił do mnie kuzyn żony. Zepsuł mu się samochód. Zgodziłem się przyjrzeć się problemowi. Po oględzinach powiedziałem Frankowi, że samochód ma wiele usterek. Zgodził się go naprawić, mówiąc, że za wszystko zapłaci. Od razu podałem mu koszt robocizny i części zamiennych. Frank od razu dał mi pieniądze na części i obiecał dopłacić resztę, gdy odbierze samochód.

Kiedy przyjechał odebrać samochód, nie było mnie w domu. Moja żona otworzyła dla niego garaż, a mój brat zabrał samochód. Wieczorem zapytałem, ile Frank zostawił za naprawy. Żona spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
– Jak to? Mój brat powiedział, że ci oddał. Uwierzyłam mu.

– Kłamał.

Potem zadzwoniłem do Franka i zapytałem, kiedy zwróci pieniądze. On jednak zapewnił mnie, że oddał wszystko mojej żonie, a jeśli nie ma między nami zaufania, to nie jego problem. Moja żona i ja wymieniliśmy tylko spojrzenia. Zaczęła płakać, bo jak jej brat mógł tak powiedzieć? Naprawdę nie dał jej żadnych pieniędzy.

Wtedy żona zadzwoniła do swojej ciotki, matki Franka. Powiedziała jej, jak niesprawiedliwie nas potraktował. Ale ciotka broniła syna, mówiąc, że zwrócił nam wszystkie pieniądze, a my znowu czegoś żądamy. Nigdy nie doczekaliśmy się sprawiedliwości, ale wszyscy krewni zaczęli patrzeć na nas z ukosa. Frank udaje, że jest bardzo urażony. To prawda, co mówią – o wiele łatwiej jest radzić sobie z obcymi niż z rodziną.

Rate article
Fajna Tajna
Po incydencie z kuzynem mojej żony zdałem sobie sprawę, że lepiej radzę sobie z nieznajomymi niż z rodziną.