Kiedy wyszłam za mąż, nigdy nie wyobrażałam sobie, że pasja mojego męża do gier komputerowych może okazać się dla nas czymś tak złym. Na początku wszystko było w porządku, oboje chodziliśmy do pracy, wykonywaliśmy obowiązki domowe, a kiedy miał wolny czas, spędzał go tak, jak chciał, a ja nie miałam nic przeciwko. Jednak wraz z narodzinami dziecka było coraz gorzej. Nie mogłam sobie poradzić ze wszystkim, co spadło na mnie samą, a mój mąż wrócił do domu i od razu usiadł przy komputerze, nie chciał mnie widzieć ani słyszeć o dziecku.
Oczywiście było to niezwykle trudne zadanie, aby poradzić sobie ze wszystkim samemu. Nasz synek był niespokojny, więc nie miałam czasu na odpoczynek, często na obiad jedliśmy wczorajszy obiad, albo naczynia potrafiły zostać nieumyte przez pół dnia.
Kiedy teściowa zauważyła, że sobie nie radzę, zgłosiła się do pomocy. Na początku się z tego cieszyłam, ale nie wiedziałam, że jej “pomoc” oznacza ciągłe wyrzuty i komentarze. Lepiej by było, gdyby w ogóle nie przychodziła, niż codziennie psuła mi humor.
Doszło do tego, że zaczęła liczyć każdy wydany przeze mnie grosz, nastawiać mojego męża przeciwko mnie, a potem oskarżać mnie o bycie bezużyteczną matką, argumentując, że nie posadziłam mojego dziesięciomiesięcznego dziecka na nocniku Kiedy to usłyszałam, postanowiłam jej powiedzieć, że ona też nie jest dobrą matką, bo jej syn gra w gry komputerowe, zamiast mi pomagać.
Była tak wściekła, że wybiegła z mieszkania krzycząc, że złoży na mnie skargę do opieki społecznej. Myślałam, że to tylko gniewne gadanie, ale rano pracownicy opieki społecznej faktycznie mnie odwiedzili.
Po tym, jak wszystko sprawdzili i dowiedzieli się, jak to wszystko się zaczęło, zostawili mnie w spokoju i poradzili, żebym przemyślała swoje życie. Tak też zrobiłam, pakując rzeczy swoje i dzieci do walizki. Myślałam o tym, by jak najszybciej uciec od tej rodziny.
Mąż nawet nie mrugnął okiem, spał, więc od razu pojechałam na dworzec, po drodze zadzwoniłam do rodziców, żeby spotkali się ze mną i synem i obiecałam, że wszystko wyjaśnię po powrocie do domu. Nie było czasu dłużej czekać, musiałam jak najszybciej coś zrobić by wydostać się z tej pułapki.




