Kiedy Anna i ja mieliśmy po dwadzieścia i osiemnaście lat, studiowaliśmy na tym samym uniwersytecie i obie musiałyśmy daleko dojeżdzać, korzystając z trzech różnych środków transportu, postanowiłyśmy wynająć razem mieszkanie. Byłam starsza, miałam już pracę na pół etatu, a Anna płaciła za mieszkanie ze swojgo stypendium z pierwszego roku. Moja mama pomagała w zakupach spożywczych, ale i tak to głównie ja nas utrzymywałam.
To się zmieniało na przestrzeni lat, nie kłamię. Bywało, że byłam bezrobotna, a Anna pracowała za dwoje, a czasem było na odwrót. Ponieważ zawsze goniłam za sukcesem w pracy i byłam też chodzącym kompleksem, nie dogadywałam się z facetami, ale Ania szybko znalazła młodego mężczyznę i rok po studiach wzięli ślub. Zaczęliśmy więc mieszkać razem.
Nigdy nie czułam się trzecim kołem u wozu – miałyśmy dwa pokoje, byłyśmy po prostu dobrymi sąsiadkami i nie przeszkadzałyśmy sobie nawzajem, ale tylko do momentu, kiedy Ania ogłosiła, że spodziewa się dziecka. I to nie po to, żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi, ale żeby dać mi powód do wyprowadzenia się z ich domu.
Teraz było ich dwoje i mogli sami płacić czynsz, a wyrzucili mnie, ponieważ mieli nadzieję, że wykorzystają mój dawny pokój jako pokój dziecinny. Omówili już wszystko z właścicielem mieszkania za moimi plecami, a on pozwolił im tymczasowo zdemontować moje łóżko, aby mogli wstawić do mojego pokoju łóżeczko.
Rozumiem, że moja siostrzenica jest ważna i całej trójce będzie ciasno w jednym pokoju, ale nawet nie przygotowali mnie do przeprowadzki – powiedzieli mi tylko , że muszę się przeprowadzić i to jak najszybciej, bo chcą przygotować pokój dla dziewczynki.
Dla mnie przeprowadzka jest stresująca. Oznacza dodatkowe wydatki i problemy, a ja nie chcę mieszkać z kimś obcym. A znalezienie mieszkania blisko pracy, z dobrymi warunkami i w rozsądnej cenie jest dość trudne w tydzień. Ale Anna się tym nie przejmuje, a rodzice są po jej stronie w tej sprawie. “Wszyscy mówią, że powinnam zniknąć i nie wtrącać się do ” życia młodej rodziny”, bo przecież jestem już dorosła i sama mogłabym mieć męża i dziecko, i że tylko utrudniam, kręcę się po internetowych ogłoszeniach wynajmu.”.
Okazuje się, że młodsza siostra mnie zawiodła i porzuciła. To bardzo smutne, tak myślę. Jesteśmy rodziną, mieszkamy razem od tylu lat, a teraz dosłownie wyrzuca mnie z domu, przez jej osobiste szczęście, w którym nie ma już dla mnie miejsca.




