Niedawno do naszego domu wprowadzili się nowi sąsiedzi. Od pierwszego dnia byli uciążliwi dla wszystkich. Od rana do późnej nocy robili naprawy. Byli głośni i hałaśliwi. A kurz na klatce uniemożliwiał prawidłowe oddychanie. Nie mogliśmy spokojnie chodzić ani oddychać.
W weekend byliśmy pewni, że w końcu się uspokoją i zaprzestaną napraw. Ale tak się nie stało. Tego dnia w mieszkaniu pojawiło się jeszcze więcej robotników i sądząc po odgłosach, zaczęli wybijać ścianę. Niektórzy z naszych sąsiadów nie mogli już tego znieść, więc kilka osób zebrało się i poszło z nimi porozmwiać. Kiedy można to robić? Nawet w weekendy ludzie nie mogą odpoczywać w spokoju. Mieszkaliśmy tam od tylu lat i nigdy wcześniej nic takiego się nie wydarzyło. A tu proszę…
Rozmowa sąsiadów nie miała na nich żadnego wpływu. Stwierdzili, że mają prawo dokonywać napraw do godziny 22. Nie obchodzi ich spokój innych. Najważniejsze dla naszych nowych mieszkańców jest dokończenie remontu.
Odpowiedź zaskoczyła wszystkich. Czy można tak rozmawiać z ludźmi, z którymi wciąż się mieszka? Sąsiedzi wrócili z niczym. Mój mąż również z nimi rozmawiał. Ale dla niego taka postawa była nie do przyjęcia. Po cichu otworzył szafkę, w której mieliśmy narzędzia i stanowczo zwrócił się do sąsiadów. Jak mi później powiedziano, był to bardzo interesujący widok. Mój mąż poprostu otworzył tablicę rozdzielczą i przeciął przewody. Potem zapadła cisza. Szlifierka sąsiada zamilkła. Robotnicy i nasi nowi sąsiedzi wybiegli zobaczyć, co się stało. A wszyscy inni głośno klaskali mojemu mężowi.
Czasami nie ma innego sposobu radzenia sobie z ludźmi. Zwłaszcza z ludźmi, którzy nie szanują innych. To nic innego jak podstawowe zasady życia w bloku. Czy oni naprawdę lubią zachowywać się skandalicznie, a później czuć na sobie ukradkowe spojrzenia sąsiadów? A co jeśli potrzebują pomocy? Nikt dla nich nie kiwnie nawet palcem.
Sąsiedzi kontynuowali remont, ale już po weekendzie. A od dnia kiedy na drzwiach swojego mieszkania przeczytali napis, że jak się nie poprawią to następny nie będzie na drzwiach, ale na ich samochodzie. W końcu, po pomalowaniu drzwi, zaczęli też sprzątać korytarz.




