Jestem osobą, która bierze sobie wszystko do serca. Często się denerwuję i w życiu staram się raczej unikać stresu niż go tworzyć. Dlatego szukałem związku, który byłby dla mnie wygodny, w którym dominuje szczerość i wzajemne zrozumienie, a także zaufanie.
Rebeka była dla mnie idealną dziewczyną – spokojna, domowa, przytulna, ale walcząca. To ona rozwiązywała większość problemów w naszej parze i często przejmowała inicjatywę. I to ona pierwsza zaproponowała, że przedstawi mnie swoim rodzicom. W tygodniu poprzedzającym spotkanie słyszałem od niej tylko zachęty, takie jak: “Pokochają cię!”
To wciąż nie dodawało mi pewności siebie, a niezadowolone miny jej ojca i matki tylko pogorszyły sprawę. Jej rodzice zachowywali się w tak oczywisty sposób, próbując pokazać mi, że nie chcą mnie widzieć. Jej matka rzuciła widelcem w mój talerz tak mocno, że aż pękł. Co więcej, po kolacji słyszałem, jak jej ojciec mówił, jakim jestem nieodpowiednim chłopakiem i że nigdy w życiu nie będę w stanie dorównać jakiemuś Damianowi, bo jestem “trzęsącym się tchórzem”. Musieli zauważyć, że byłem bardzo zdenerwowany.
Ten rodzaj komunikacji w ogóle nie pasuje do strefy komfortu. Czuję się jak nieproszony gość, mimo zapewnień Rebeki, że wszystko poszło całkiem nieźle. Wiem, że rodzice jej mnie nie polubili. Teraz cały czas o tym myślę i przeszkadza mi to w skupieniu się na relacji z dziewczyną.
Może powinienem po prostu odpuścić? Lubię Rebekę, ale nie tak bardzo, żebym oszalał na jej punkcie i był gotów walczyć z jej rodzicami. Wiem, że nie da się zadowolić wszystkich, ale dlatego tak ważne jest dla mnie, aby moja bratnia dusza i jej rodzina traktowali mnie dobrze. Świat jest już pełen ludzi, którzy nienawidzą cię bez powodu, a twoja rodzina powinna cię wspierać.




