Kiedy rodzice zrozumieją, że posiadanie dzieci nie jest inwestycją w ich przyszłość?

Jestem ojcem sześcioletniego chłopca, wiem, jak trudno jest wychować dziecko, ile wysiłku i pieniędzy to wymaga, ale sam chciałem mieć dziecko i wiem, że to mój obowiązek od początku do końca. Kiedy mój syn dorośnie, stanie na nogi, sam się utrzyma, będę z tego powodu bardzo szczęśliwy, ale nie będę go prosił, by opiekował się mną lub swoją matką. Jeśli jesteśmy wystarczająco dorośli, by mieszkać osobno i mieć dziecko, to pozostańmy tacy do późnej starości.

Moi rodzice są zupełnie inni. Są typem ludzi, którzy mieli czwórkę dzieci i udowadniają każdemu z nich, że coś muszą. Nie jestem wyjątkiem. Mama i tata ciągle mi przypominają, że zapłacili za moją edukację uniwersytecką, że tylko dzięki nim dorosłem jako człowiek i tak dalej. Nie mogę powiedzieć, że biorą na siebie zbyt wiele, bo naprawdę mnie wychowali. Ale jednocześnie nie uważam, że muszę zwracać im każdy grosz lub rezygnować ze wszystkiego, w tym z mojej rodziny, aby siedzieć z mamą, kiedy się nudzi. W końcu jestem jej dzieckiem, po to mnie urodziła.

Nie jestem zadowolony z tej sytuacji, tak samo jak ze “szklanki wody na starość”, którą trzeba mi podać. Zostaliśmy wychowani, wypuszczeni z gniazda, że tak powiem, a teraz mamy własne życie. Komunikacja z rodzicami nigdy nie powinna się kończyć, ale nie powinna też być wymuszana i nie powinna być postrzegana jako obowiązek.

Rate article
Fajna Tajna
Kiedy rodzice zrozumieją, że posiadanie dzieci nie jest inwestycją w ich przyszłość?