Witold i Anna spotkali się w bardzo nieprzewidywalny sposób. Mężczyzna właśnie wychodził ze sklepu z zabawkami. Jego córka wpadła w złość. Witold próbował uspokoić dziecko, ale na nic się to zdało. Anna szła w ich kierunku, więc jako pierwsza odezwała się do dziewczynki. Natychmiast się uspokoiła, słuchając tego, co mówi do niej ta pani. Anna zapytała:
– “Kim jest ta płacząca? Jak masz na imię, dziewczynko?
– Monika.
-A ja jestem Witold.
– Anna.
Tak się poznali. Anna wróciła i kupiła dziecku lalkę, której tak bardzo pragnęła. Witold nie chciał przyjąć prezentu, mówiąc, że sam może kupić dziecku zabawkę. Ale Monica już trzymała lalkę mocno w rękach i nie zamierzała jej oddać.
W tym czasie żona Witolda opuściła go, zostawiając go z trzyletnią córką. Witold pracował i nie miał z kim zostawić dziecka. Kiedy jego teściowa dowiedziała się, że jej córka odeszła od męża, nigdy więcej nie odwiedziła swojej wnuczki. Witold musiał wziąć urlop w pracy, i sam zajmował się córka.
Znalazł przedszkole dla swojej córki. Jednak z powodu ciągłych przeziębień dziewczynka nie mogła do niego uczęszczać. Kierownictwo firmy postanowiło zwolnić Witolda z pracy. Został sam z dzieckiem, bez pracy i bez pieniędzy. To właśnie wtedy mężczyzna poznał Annę. Razem z Moniką chodził na randki z Anną. Po miesiącu kobieta zaproponowała mu, aby zamieszkał z nią do czasu, aż Witold znajdzie pracę. Został więc z nią. Anna bardzo lubiła Monikę i często ją rozpieszczała. Pewnego razu powiedziała Witoldowi, że nie może mieć własnych dzieci. Dlatego tak mocno polubiła Monikę.
Anna ma własną firmę. Zatrudniła Witolda w swojej firmie. Znaleźli dla córki prywatne przedszkole. Ich życie zaczęło się poprawiać, a dziewczynka przestała chorować. Kiedy Anna trzymała Monikę za rękę, nikt nie powiedziałby, że nie są rodziną. Witold i Anna postanowili nie legalizować swojego związku, bo papier z urzędu niczego nie zmienia. A kobieta wcale na to nie nalegała.
Mijały lata. Monika poszła na studia. Witoldowi i Annie układało się świetnie, rozumieli się bez słów. Pewnego dnia mężczyzna przypadkiem podsłuchał rozmowę kobiety przez telefon:
– “Sporządziłam już testament. Moja firmę przejmie mój siostrzeniec. To mądry facet, odbywa u mnie staż. A co z Moniką? Ona nie jest moją rodziną. Chcę, żeby mój biznes należał do kogoś mi bliskiego.
Witold udał, że nie słyszał tej rozmowy. Co to oznacza dla nas. Przecież ja przez tyle lat pracuję i inwestuję w ten biznes, to nic nie znaczy? Czy jeśli Anastazja odejdzie, Witold i Monika zostaną znowu bez dachu nad głową? Od tamtej pory Witold nie może spać spokojnie. Co powinien teraz zrobić? Przyznać się, że wszystko słyszał, czy po prostu dać sobie spokój?




