Maria nieustannie mnie testuje. Im jest starsza, tym bardziej szkodliwa się staje, stąd te testy mojej wytrzymałości. Dorastała jako dziewczyna, która robiła wszystko po swojemu, a mówienie jej czegokolwiek było bezcelowe. Nawet jeśli powiesz jej “to dla twojego dobra”, zrobi to ze złości.
Nigdy nie podobało mi się to, że poszła studiować księgowość, kiedy miała tyle możliwości studiowania na innych kierunkach. Ale jeszcze bardziej nie podobało mi się to, że nigdy nie umawiała się z chłopakami. Nie była nimi zainteresowana w szkole, nie umawiała się na studiach, a w pracy nie było nikogo odpowiedniego. Mówiłam jej, żeby szukała w Internecie, żeby częściej wychodziła, ale ona tylko się złościła i obrażała na moje rady.
W rzeczywistości jest piękną, inteligentną, zamożną dziewczyną z dobrą pracą. Więc w czym problem? Dlaczego nie chce przejść do czegoś większego i spróbować założyć rodziny? W wieku dwudziestu pięciu lat czas mieć za sobą przynajmniej jednego chłopaka.
Może trochę zrzędziłam na córkę, może nie, ale jej działanie wydaje mi się straszeniem mnie ,że nigdy nie wujdzie za mąż.
Jakiś tydzień temu uszczęśliwiła ojca i mnie wiadomością, że ma chłopaka, a nawet narzeczonego. Chce nas sobie przedstawić.
Byłam wniebowzięta, zorganizowałam dla nas spotkanie w kawiarni i zgłosiłam się na ochotnika, żeby za wszystko zapłacić. Nie mogłam się doczekać spotkania z chłopakiem mojej córki, a ona przyprowadziła ze sobą mojego prawie pięćdziesięcioletniego kolegę. Jest nawet starszy ode mnie, w tym samym wieku co mój mąż i mógłby być ojcem Marii.
Moja córka udowadniała, że się kochają i nie obchodzi jej jego poprzednie małżeństwo i dziecko prawie w tym samym wieku co Maria.
Naprawdę mam nadzieję, że kłamie, aby dać mi nauczkę. Oszukuje mnie, żebym dała jej spokój i zostawiła jej życie osobiste w spokoju. Ja już się z tym zgadzam, pod warunkiem, że nie zwiąże się z tym starcem. Co za wstyd! Zwłaszcza jeśli dowiedzą się w pracy.




