Nie mogę powiedzieć, że Wiktoria kiedykolwiek była chciwa wobec innych, ale coś w niej jest. Sama nie lubi wydawać pieniędzy. Kiedy była młodsza i jej jedynym dochodem było kieszonkowe lub stypendium, było to mniej więcej zrozumiałe, ale teraz ma prawie trzydzieści lat i nie wyda ani grosza na innych.
Dotyczy to nie tylko mnie, ale także jej męża. Zawsze jęczy, gdy ma urodziny, bo musi wydać pieniądze na prezent, a ona zawsze kupuje wszystko ze zniżką, żeby nie wydać za dużo, nawet jeśli chodzi o ukochaną osobę. Czasami żal jej wydawać pieniądze na siebie. Na przykład zeszłego lata pojechaliśmy z nią nad morze. Zapłaciłam za wycieczkę, zapłaciliśmy razem za zakwaterowanie, ale na samej wycieczce Wiktoria odmówiła pójścia do jakiejkolwiek kawiarni, bo “w supermarkecie jest taniej”. I wtedy ja, nie chcąc oszczędzać na wszystkim, zapłaciłm za obiad dla nas dwojga. Podczas całych dziesięciodniowych wakacji Wiktoria tylko raz kupiła coś dla nas dwojga i zapłaciła za pamiątki do domu, ale potem bardzo długo przypominała mi, ile na nas wydała. Nie powiedziałam jej ani słowa o pociągu, za który zapłaciłam, ani o niczym innym.
W środku jesieni miałam problem – z powodu ostrego mrozu pękły rury i łazienka zaczęła przeciekać. Aby nie zalać sąsiadów, musiałam pilnie wezwać fachowca, ale było to kosztowne. Zwróciłam się do córki, bo nie miałam nikogo bliższego. Wiktoria dawała mi pieniądze, wspierała mnie, pytała jak idą naprawy itp. Myślałam, że moja dziewczynka w końcu dorosła i przestała liczyć pieniądze. Ale nie!
Nie minął nawet miesiąc, a ona w każdej naszej małej sprzeczce czy kłótni wspomina o tym, że dała mi pieniądze na remont. Wpadłam w szał i powiedziałam jej, że jej oddam, bo to nie wypada, żeby ciągle robiła mi wyrzuty za coś, co kiedyś na mnie wydała. Nie zliczę, ile wydałam na nią w jej życiu, zwłaszcza po osiągnięciu przez nią pełnoletności. W końcu jesteśmy rodziną, musimy siebie pomagac nawzajem, a pieniądze to minimum, jakie możemy zrobić, aby sobie pomóc.
Myślę, że lepiej zrobiłabym, pożyczająć pieniądze od sąsiadów niż prosić o nie córkę, teraz nie musiałaabym wysłuchiwać, ile dla mnie zrobiła i że powinnam być jej wdzięczna do śmierci.




