Moja żona i ja bardzo dobrze dogadujemy się od samego początku. Nie wyobrażam sobie nikogo u swego boku. Czuję się z nią dobrze i komfortowo. Jest miła, wrażliwa i nie sprawia żadnych kłopotów. Jedyną rzeczą, która sprawia nam kłopoty, jest moja matka. Nie lubi mojej żony, więc gdy tylko moja matka nas odwiedza to próbuje skrzywdzić Monikę. Wiele razy próbowałem rozmawiać z matką, żeby zostawiła moją żonę w spokoju, ale ona zdaje się mnie nie słuchać. Powtarza mi, że zasługuję na lepszą żonę.
Dzisiaj znowu przyszła do naszego domu z pretensjami, że Monika kupiła nie te skarpetki. Czy to ważne, które? Ale nie, trzeba doprowadzić moją żonę do płaczu. A potem, jakby nic się nie stało, wrócić do domu. Myślisz, że to normalne?
Próbowałem nawet rozmawiać z siostrą, żeby wpłynęła na matkę. W końcu moja matka jej słucha. Ale siostra powiedziała, że mama ma rację, ona też nie lubi Moniki.
Nie rozumiem ich obu. To mój wybór, moja żona, dobrze się z nią czuję. Dlaczego moja rodzina nie szanuje mojego wyboru?
Wtedy Monika zasugerowała, żebyśmy przeprowadzili się jak najdalej od mojej rodziny. Poparłem ją. Życie tutaj do niczego dobrego nie doprowadzi. Możemy żyć w spokoju gdzie indziej. Zaczęliśmy więc szukać czegoś. Nie było to jednak takie proste, jak się na pierwszy rzut oka wydawało.
Pewnego razu spotkałem mojego starego przyjaciela, który pracuje w banku. Poskarżyłem mu się, że nie mogę znaleźć niczego sensownego na wynajem. Mój przyjaciel był bardzo zaskoczony, bo po co płacić komuś , skoro można kupić własne cztery kąty na korzystnych warunkach? Stopy procentowe były niskie. Lepiej płacić pieniądze za własne mieszkanie.
Porozmawialiśmy o tym z żoną i postanowiliśmy zapytać go, na jakie oprocentowanie możemy dostać kredyt. Bardzo szybko znaleźliśmy rozwiązanie. Musieliśmy przyjrzeć się wielu opcjom, aby znaleźć odpowiednią dla nas. I znaleźliśmy nasze idealne mieszkanie z dwiema sypialniami.
Zrobiliśmy wszystko bez zbytniego hałasu, aby ani moja mama, ani siostra się nie dowiedziały. Nie obchodzi nas, co myślą o naszej decyzji. Skompletowaliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, kupiliśmy mieszkanie i zorganizowaliśmy przeprowadzkę. Postanowiliśmy robić remont stopniowo, ponieważ wymagał on dużych nakładów finansowych.
Wtedy zadzwoniła do mnie mama. Krzyczała, dlaczego nie powiedzieliśmy jej o przeprowadzce. Żądała adresu i obwiniała o wszystko Monikę, mówiąc, że zabrała mnie od rodziny. Powiedziałem jej, że jest za wcześnie, żeby podawać jej adres, że jak już się zadomowimy, to zaprosimy ją do siebie. Nie przyznałem się, że kupiliśmy mieszkanie. Dlaczego ? Bo po co po raz kolejny usłyszeć wyrzuty?
Może źle zrobiłem , ale widzę, jak one nie lubią mojej żony. Myślę, że mam rację.




