Miłość do rodziny jest testowana przez odległość. Niedawno w naszej rodzinie wydarzyła się dość ciekawa sytuacja, po której prawie rozstaliśmy się z mężem. Brat mojego męża stracił pracę. Nic dziwnego. Jest niepoważny i nieodpowiedzialny, ale to nie moja sprawa. Mąż zapytał mnie, czy Adam może z nami zamieszkać, dopóki jego brat nie znajdzie pracy. Do tej pory mieszkał w wynajętym mieszkaniu, ale w tym miesiącu nie mógł zapłacić czynszu.
Nie mogliśmy zostawić brata w tarapatach. Więc nic nie powiedziałam. Na początku nawet się cieszyłam. Adam pomagał mi we wszystkim. Podczas odwiedzin pomagał mi sprzątać, gotować i wrzucać ubrania do prania. Zrobił nawet śniadanie. Miło było na to patrzeć. Ale był taki tylko przez kilka pierwszych dni. Wygląda na to, że później Adam zasmakował innego życia i przestał zajmować się domem. Milczałam, wiedząc, że jest zajęty szukaniem pracy. Każdego dnia Adam chodził na rozmowy kwalifikacyjne, ale nie spieszył się ze znalezieniem pracy. Było wiele opcji, ale nie wszystkie mu odpowiadały. Czasami pensja była niska, czasami szef był nieprzyjazny, czasami musiał daleko dojeżdzać. Adam nie był akceptowany w miejscach, do których się nadawał. Potrzebował umiejętności i doświadczenia.
Mariusz i ja staraliśmy się nie wścibiać nosa w jego sprawy, bo rozumieliśmy, że przechodzi trudny okres. W trzecim tygodniu naszego wspólnego mieszkania zacząłem się irytować. Adam stał się naprawdę zarozumiały i zaczął zamawiać jedzenie na kolację. Po prostu mówił, co chce na kolację i śniadanie, a ja musiałam to gotować. Później mój brat zaczął kazać mi sprzątać jego pokój.
Potem zadzwoniłam do Mariusza, żeby z nim porozmawiać. W końcu zachowanie jego brata przekroczyło wszelkie granice. Czuję się jak niewolnik we własnym domu. Rzeczy Adama są porozrzucane po całym domu. Co więcej, nie mam jak pobyć sama i po prostu się zrelaksować. Gdy tylko siadam, pojawia się Adam i znajduje mi pracę.
Mariusz co prawda zadzwonił do brata na rozmowę, ale nie wypadła ona na moją korzyść. Nie wiem, co Adam powiedział mojemu mężowi, ale następnego dnia Mariusz zabrał kluczyki do mojego samochodu i oddał je bratu. Od tamtej pory musiałam dostosować się do godzin męża, jeśli nie chciałam jeździć komunikacją miejską.
Nie mam pewności, ale wydaje mi się, że Adam nastawia Marcina przeciwko mnie. Ostatnio często się kłócimy. Wcześniej prawie nigdy się nie kłóciliśmy i wszystkie sprawy rozwiązywaliśmy spokojnie.
Wygląda na to, że Marcun jest po stronie brata. W czwartym miesiącu naszego wspólnego życia Adam przestał podejmować jakiekolwiek próby szukania pracy. Całe dnie spędzał leżąc na kanapie i oglądał telewizję. Wracałam zmęczona z pracy i witała mnie góra niepozmywanych naczyń, porozrzucane brudne ubrania w całym domu i Adam pytający mnie, czy mam coś do jedzenia, bo cały dzień był głodny. “Mogłaś coś ugotować!” – mówił mi z wyrzutem.
Po tym wszystkim postanowiłam eksmitować tego lokatora. Poszłam do salonu i zaczęłam wyrzucać wszystkie jego rzeczy. Krzyczał jak szalony.
– Co ty wyprawiasz? Czy ty postradałaś zmysły? Odłóż wszystko na miejsce! Mówiłem bratu prawdę. Jesteś na prawde wredną babą!” – krzyczał Adam.
– “A teraz ty mnie posłuchaj! Od dzisiaj twoje zakwaterowanie i trzy posiłki dziennie się skończyły. Spakuj swoje rzeczy i nie chcę cię więcej widzieć w naszym domu. Jeśli jeszcze raz usłyszę, jak obmawiasz mnie do Marcina, będę musiała inaczej z tobą porozmawiać!
Adam nie spodziewał się mojej reakcji. Tego samego dnia wyprowadził się z naszego domu. I wiesz co? Szybko znalazł nową pracę i mieszkanie. Od tamtej pory w naszej rodzinie nie ma już kłótni i żyjemy jak dawniej. Jednak moja teściowa przestała się do mnie odzywać, ponieważ obraziłam jej drogiego synka. Ale mnie to nie obchodzi.




