W wieku dziesięciu lat Alina była w stanie dotrzeć ze szkoły do domu lub do studia tańca, w którym się uczyła, ale bardzo martwiłam się o jej samodzielne podróże poza miasto. Moja córka była jeszcze małą dziewczynką, a pociągiem podróżowali różni ludzie.
Stojąc na swoim stanowisku, Alina udowodniła mojemu mężowi i mnie, że może bezpiecznie podróżować sama przez półtorej godziny, siedząc w pociągu. Wiedziała, gdzie wysiąść, a jej babcia miała się tam z nią spotkać. Była uparta,więc w końcu namówiła męża, by kupił dla niej bilet.
Odprowadzliśmy ją na peron, dawaliśmy instrukcje, a Alina mówiła, że wszystko wie. Kiedy wsiadała do pociągu, powiedziałam jej, żeby napisała do mnie, jeśli poczuje się niekomfortowo lub będzie się czegoś bała.
I napisała. Niecałe dwadzieścia minut później moja córka napisała do mnie, że obok niej siedzi mężczyzna, który ją niepokoi i zadaje jej dziwne pytania. Alina była na skraju łez, chciała się przesunąć, ale wszystkie miejsca wokół niej były zajęte.
Dobrze, że mój mąż jest tak przewidującą osobą i zaproponował, że pojedzie z nią tym pociągiem ale ,bez jej wiedzy, w innym wagonie. Po telefonie Aliny przenieśliśmy się do wagonu naszej córki.
Nie dlatego, że jej nie ufaliśmy lub czekaliśmy na okazję, by oskarżyć ją o bezmyślne zachowanie i zapytać: “Co by się stało, gdyby nas tu nie było?”
Nie, jesteśmy po prostu zmartwionymi rodzicami, bo Alina jest dzieckiem, które dąży do niezależności, nie myśląc jeszcze o tym, że nawet dorośli ludzie borykają się z kłopotami, czy różnymi problemami, i właśnie wtedy potrzebują pomocy bliskich.




