Mój mąż traktuje moją matkę w paskudny sposób. Powiedziałam mu, że jeśli to się powtórzy, będzie musiał odejść.

Odkąd pamiętam, zawsze wychowywałam się z matką. Słyszałam ojca tylko przez telefon i otrzymywałam od niego trochę pieniędzy, dopóki nie osiągnąłam pełnoletności, ale to moja matka mnie wychowała. Nie odważyła się spróbować szczęścia po raz drugi, poświęcając swoje życie mojemu wychowaniu. Żyliśmy skromnie, ale całkiem dobrze, ale kiedy skończyłam studia i wyszłam zamąż, pojawił się problem mieszkaniowy.

Mój mąż pochodził z wielodzietnej rodziny, cały czas kłócił się z rodzeństwem o mieszkanie po rodzicach, którego nie mogli w zgodzie podzielić. Po sprzedaży mój mąż dostał z tego niewielkie pieniądze, które pomnożyliśmy z pomocą mojej mamy. Kupiliśmy samochód dla rodziny, choć tak naprawdę tylko dla męża, ponieważ tylko on miał prawo jazdy i on nim jeździł.

Początkowo mieszkaliśmy we trójkę w naszym dwupokojowym mieszkaniu i wszyscy byli ze wszystkiego zadowoleni, choć mój mąż od czasu do czasu dawał do zrozumienia, że niezbyt dobrze mu się mieszka z teściową, że ona podsłuchuje lub robi rzeczy, o które nie prosiliśmy i “wtrąca się” w nasze życie rodzinne. Nie wierzyłm , że tak jest. Całe życie mieszkałam z mamą i było mi z nią bardzo dobrze – kiedy ja pracowałam, ona sprzątała i gotowała.

Po tym, jak dowiedziałam się o ciąży, agresywna postawa mojego męża pogorszyła się. Podczas kolacji celowo poruszał temat tego, gdzie urządzić pokój dziecięcy, podczas gdy w mieszkaniu mieliśmy tylko dwa pokoje. Próbowałam go powstrzymać, aby nie urazić mojej matki, ale kiedy wychodziłam do pracy, mój mąż i tak ciągnoł ten temat. Zanim się zorientowałam, wróciłam do domu, a matki już w nim nie było.

– Pewnie poszła do sklepu” – powiedział lekceważąco mój mąż.

Czekaliśmy do kolacji, ale nie mogłam przestać się martwić. Moje pytania o matkę stały się tak irytujące, że przyznał się, że mówił jej przykre rzeczy, że bez niej żyłoby nam się o wiele lepiej i że zajmuje za dużo miejsca.

W ogóle się tego po nim nie spodziewałam. Zanim będzie za późno, pobiegłam poszukać mamy. Spotkałam ją w parku niedaleko domu, gdzie błąkała się, bojąc się wrócić do mieszkania. Przytuliłam ją i pocieszałam, mówiąc, żeby nie brała sobie do serca słów zięcia. Miał dobre intencje, po prostu martwi się o przyszłość, ale coś wymyślimy.

Po powrocie do domu, gdy już się uspokoiłam, zagroziłam mężowi, że jeśli jeszcze raz zrobi coś takiego, to on będzie musiał wyprowadzić się z tego mieszkania. Nawet jeśli jestem w ciąży, nie oznacza to, że jestem bezradna i zależna od kogoś. Wręcz przeciwnie, to on jest zależny od mieszkania mojej mamy i powinien być wdzięczny, że ma gdzie mieszkać i nie płaci ogromnych kwot za wynajem. Jak to mówią, z mojej strony byłaby chęć zmiany czegoś, ale skoro nie ma takiej możliwości. Mój mąż powinien być zadowolony z mieszkania u mojej mamy, to wtedy jego teściowa też będzie zadowolona że ma dobrego zięcia.

Rate article
Fajna Tajna
Mój mąż traktuje moją matkę w paskudny sposób. Powiedziałam mu, że jeśli to się powtórzy, będzie musiał odejść.