Moja żona sama wyznała mi swoją niewierność. Na horyzoncie pojawił się jej przyjaciel z dzieciństwa, z którym nie widzieli się około dwunastu lat. Często spotykali się po pracy, a on pięknie się do niej zalecał, a ona nie mogła mu się oprzeć. Zdarzyło się to tylko raz, od razu zrozumiała swój błąd, a sumienie nie pozwoliło jej mnie oszukiwać.
Jesteśmy małżeństwem od trzynastu lat, wspólnie wychowujemy syna i nagle pojawiła się ciągła rutyna – praca, szkoła, dom. Mogłem zrozumieć, dlaczego spędzała czas z tym mężczyzną, uznając to za oderwanie się od codzienności. Na początku trudno było mi jej wybaczyć, ale przysięgła, że zerwała wszelkie więzi ze swoim przyjacielem i nigdy więcej nie spojrzy na innych mężczyzn. Powiedziałem jej, że potrzebuję czasu, a w międzyczasie znów zaczęliśmy się do siebie zbliżać, jak za młodych lat – chodziliśmy na randki, zabieraliśmy dziecko do kina lub do parku rozrywki i znów staliśmy się jedną, zgraną rodziną, pełną miłości.
Muszę od razu powiedzieć, że nie kontrolowałem żony w żaden sposób i nie starałem się upewnić, że z nikim się nie spotyka. Wystarczyło mi, że nigdy nie zostawała w pracy do późna i przychodziła na czas, a gdy tylko było to możliwe, brała wolne, by spędzać czas ze mną i moim synem. Nie rozmawialiśmy o jej kochanku przez ponad dwa i pół miesiąca, aż nagle on przychodzi w odwiedziny, gdy byłem sam w domu. Przeziębiłem się i wziąłem kilka dni wolnego, moja żona była w pracy, mój syn w szkole, a trzydziestopięcioletni Robert zapukał do drzwi.
– “Musisz wziąć się w garść i pozwolić Magdzie odejść” – powiedział mi od progu. – “Ona mnie kocha. Kochała mnie przez cały czas, od studiów.
– Powiedziała ci to?
– Powiedziała mi tak wcześniej. Odnaleźliśmy się i nasze wspólne szczęście ponownie, a twoje małżeństwo rozpada się w szwach.
– “Dlaczego tak mówisz?” Byłem zszokowany. “Nasze małżeństwo jest w idealnym porządku. Mamy syna – nasze wspólne szczęście. Moja żona szczerze mi wszystko wyznała i stara się jak może, by odbudować dawny związek. Możesz myśleć, co chcesz, ale dopóki moja żona nie przyjdzie i nie powie mi, że kocha kogoś innego i chce do niego pójść, będę wierzył, że kocha tylko mnie.
Wyrzuciłem Roberta za drzwi, dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że to prawda – wierzę mojej żonie. Raz mnie zawiodła, ale więcej nie popełni tego samego błędu. Jeśli naprawdę kocha Roberta , to pewnie prędzej czy później przyzna się do tego i powie mi, że odchodzi. Ale w to nie wierzę, bo tak bardzo stara się teraz spędzać czas z rodziną, żeby mogła nas zostawić.
Wszyscy możemy się potknąć, najważniejsze jest, aby utrzymać się na nogach i uważać na swój następny krok. Teraz moją żona bardzo uważnie obserwuję i jestem pewien, że Robert wymyślił tą wielką historię miłosną, aby wciągnąć mnie i Magdę w kłótnię.




