Przeżyłam największą tragedię w moim życiu. Urodziłam dziecko z porażeniem mózgowym. Przez całą ciążę obawiałam jakich kolwiek powikłań. Poród był trudny i przedwczesny. Mój syn Adam urodził się w dwudziestym szóstym tygodniu ciąży z wagą 820 gramów. Lekarze mieli wybór – ratować mnie lub moje dziecko. Ale udało im się dokonać prawdziwego cudu i uratować nas oboje. Dziękuję Bogu za ich profesjonalizm. Chciałam nazwać syna imieniem męża, tak jak planowaliśmy od początku. Adam był po prostu wstrząśnięty tym, co się stało. Był przeciwny nazwaniu syna swoim imieniem. Ale zrobiłam to, co uważałam za słuszne – nazwałam syna Adam, żeby zrobić na złość mężowi.
Oczywiście to był prawdziwy szok dla mojego męża, że nie będę już mogła mieć więcej dzieci i że teraz będziemy musieli opiekować się chorym synem. Lekarze zapewnili mnie, że to moja pierwsza i ostatnia ciąża. Na początku myślałam, że mój mąż się z tym pogodzi, ale każdego dnia czułam, że coś jest nie tak.
Jego postawa i zachowanie mówiły same za siebie. Imię Adam było w ich rodzinie od samego początku, miał je pradziadek, dziadek i ojciec.
Wychowanie dziecka wymagało dużo pieniędzy i wysiłku. Chociaż nie jesteśmy biedni, nie jesteśmy też milionerami, wydawaliśmy wszystko na zapewnienie stabilnego życia Adamowi. Po trzech miesiącach mój mąż zostawił mnie, ponieważ nie planował marnować swojego życia , z powodu mojego poczucia winy.
Zdaniem Adama nikt inny tylko ja byłam winna temu, że nasze dziecko urodziło się chore. Chociaż już wcześniej obwiniałam się o wszystko, Adam dotknął drażliwego punktu. Nasi rodzice oczywiście współczuli nam, ale widziałam w oczach teściowej, że marzy o dniu, w którym syn w pozna kobietę a ona urodzi jej zdrowego wnuka.
Adama musiałam wychowywać sama. Chociaż nigdzie nie pracuję, krewni z obu stron pomagają nam nie tylko finansowo, a mój mąż też trochę pomógł tak na odledłość.
Sprzedał swój samochód i przelał wszystkie pieniądze na moje konto bankowe. Nie jestem dumna, więc przyjęłam pieniądze.
Mój syn dorasta. Może pod pewnymi względami różni się od innych dzieci, ale powoli przywracamy nasze życie na właściwe tory. Poznałam matki, które również wychowują dzieci z porażeniem mózgowym. To właśnie tam poznałam moją prawdziwą miłość. Jego żona zmarła przy porodzie sześć lat temu, a on wychowuje dziecko z porażeniem mózgowym. Niedawno spotkałam mojego byłego męża w mieście. Uśmiechnęłam się i przywitałam. Nie zaczęliśmy rozmawiać, ale widziałam w jego oczach, że Adam nadal jest samotny.
Moja teściowa i teść od czasu do czasu odwiedzają wnuka, przynosząc mu prezenty. To uświadomiło mi, że nie mają innych wnuków. W przeciwnym razie, po co odwiedzaliby chorego chłopca, skoro mieliby innego, zdrowego wnuka?




