Franek ma ponad trzydzieści lat. Ale nie zamierza się żenić. Na początku twierdził, że jeszcze za mało się zabawił. Spojrzał na żonatych kolegów i zdał sobie sprawę, że nie jest gotowy na takie życie. Kontrola ze strony żony, kłótnie, codzienne życie, dzieci. Wszyscy jego kumple nie mogą usiedzieć spokojnie przy piwie. Nie rozmawiają już nawet o wędkarstwie. To samo dotyczy piłki nożnej w grupie.
Ale Franek szybko zmienił zdanie, gdy zobaczył dziewczynę idącą w jego kierunku. Jej efektowny wygląd od razu przykuł jego uwagę. Zainteresował się nią i powoli podążył za nią. Dziewczyna zauważyła, że ktoś za nią idzie, ale starała się nie zwracać na to uwagi. Potem szybko wsiadła do autobusu na przystanku. Franek nie mógł za nią nadążyć, więc pozostał na środku drogi.
Następnego dnia szedł tą samą drogą. Franek czekał, aż dziewczyna znów się tam pojawi. Czekał kilka dni i w końcu się doczekał. Kiedy już stracił wszelką nadzieję, zobaczył ją na drodze. To był moment, którego nie mógł przegapić, więc postanowił podejść do dziewczyny i ją poznać. Miała na imię Wiktoria. Od tamtej pory nie rozstawali się ani na jeden dzień. Od momentu poznania Wiktorii, wyobrażenie Franka o małżeństwie bardzo się zmieniło. Chce, aby została jego żoną.
Para założyła rodzinę. Wiktoria okazała się świetną gospodynią. Prowadzili wspaniałe, wyważone życie. Przyjaciele naśmiewali się z Franka. Mówił, że nigdy w życiu się nie ożeni. Rok później urodził im się syn, a dwa lata później córka. Byli razem szczęśliwi. Franek pomagał i wspierał żonę we wszystkim, a dzieci codziennie biegły w ramiona ojca z radosnymi okrzykami i uściskami. Matka Franka nie mogła się nacieszyć dziećmi. Jej syn znalazł taką mądrą żonę.
Pewnego dnia zadzwonił dzwonek do drzwi. Franek pospiesznie otworzył drzwi, myśląc, że babcia przyszła odwiedzić wnuki. Na progu stała jednak kobieta. Wyglądała na chorą. Za rękę trzymała ją około dziesięcioletnia dziewczynka. Kobieta ledwo mówiła…
– Witaj Franek. Pewnie mnie nie poznajesz. Jestem Monika. Niewiele się znamy. Pamiętasz? A to jest twoja córka. Nigdy bym jej tu nie przyprowadziła, gdyby nie moja choroba. Jadę do szpitala. Nie mam z kim zostawić Marty. To mądra i spokojna dziewczyna.
Przytuliła dziewczynkę, kazała jej słuchać ojca i wyszła. Franek stał zawstydzony. Jego żona stała za nim, wszystko słyszała. Dziewczynka została zabrana do pokoju. Franek próbował tłumaczyć żonie, że nie rozumie, co się dzieje. Ale Wiktoria nie zadawała zbędnych pytań, wszystko było jasne – stała przed nią. Czas było coś zrobić z dziewczynką i przedstawić ją bratu i siostrze. Sytuacja stopniowo się uspokajała. Wiktoria zadzwoniła do teściowej i poprosiła ją o przyjazd.
Powiedziano jej, że ma jeszcze jedną wnuczkę. Następnego dnia Franek postanowił zrobić test na ojcostwo. Dla własnej pewności. Następnie zabrał córkę i pojechał odwiedzić jej matkę, która przebywała w szpitalu. Lekarze twierdzili, że kobietę można wyleczyć. Potrzebowała tylko leków, ale były one drogie. Franek spojrzał na Martę i zapewnił ją, że wyleczą jej matkę i wkrótce jej córka będzie z nią.
Kilka dni później przyszły wyniki badań. Potwierdziły ojcostwo Franka. Mama Franka była szczęśliwa, że została babcią kolejnej wnuczki. Na jakiś czas zabrała dziewczynkę do siebie. Niech wie, kim jest jej babcia. Matka dziewczynki w końcu się wyleczyła. Franek poprosił o zaliczkę w pracy. Szef przystał na jego prośbę. Miesiąc później Monika została wypisana ze szpitala. Cała rodzina pojechała się z nią spotkać. Franek i Wiktoria oraz jego mama i Marta.
Monika nie mogła powstrzymać łez. Była wdzięczna, że nie odwrócili się od niej i nie zostawili jej samej z kłopotami. Obiecała, że zwróci pieniądze za leczenie. Franek jednak szybko ją uspokoił.
– Nie trzeba niczego zwracać. Tak długo nie wiedziałem o istnieniu córki. Więc żyj dla jej dobra. A ja nadal będę ci we wszystkim pomagał.
Na twarzy Wiktorii pojawił się uśmiech. Była naprawdę dumna ze swojego męża.




