Po ślubie z Ireną zaczęliśmy mieszkać razem i wynajmować mieszkanie. Jednak od razu postanowiliśmy, że kupimy własne mieszkanie. Nasze miesięczne oszczędności były niewielkie, ponieważ wydawaliśmy dużo pieniędzy na media i czynsz. Nie traciliśmy jednak z żoną nadziei. Wszystko jeszcze przed nami i na pewno uda nam się zarobić.
Niedawno moja teściowa poprosiła nas, abyśmy się do niej wprowadzili. Jej najmłodsza córka poszła do szkoły i zaczęła mieszkać w akademiku, jak najdalej od kontroli matki. Rodzice mojej żony zostali więc sami w trzypokojowym mieszkaniu. Dzięki temu mogliśmy zaoszczędzić jeszcze więcej na własne mieszkanie. Moja żona była bardzo zadowolona z propozycji matki, ale ja nie. Coś kazało mi czekać. Ale Irena zaczęła się pakować niemal natychmiast, a ja się z nią nie kłóciłem.
I szybko tego pożałowałem. Na początku wszystko było w porządku. Po równo dzieliliśmy wszystkie wydatki i opłaty. Mieszkaliśmy w osobnym pokoju, do którego nikt nie wchodził. Dwa miesiące później młodsza córka teściowej zaczęła odwiedzać mieszkanie teściowej. Przychodziła do niej do domu, nie ma o czym mówić. Ale wszystko w lodówce było zjedzone. Jeśli lubi dobrze zjeść, powinna coś włożyć do lodówki.
To poszło dalej, kiedy zaczęła zabierać nasze rzeczy bez pytania. Wtedy powiedziałem wszystko, co o niej myślałem. Teściowa zaczęła mówić, że to jej córka i nie może żądać od niej pieniędzy na jedzenie. A co ze mną i Ireną? Czy mogą żądać od nas pieniędzy? Zrobiła się bardzo ciekawa sytuacja.




