Nie spodziewałam się, że mój mąż da mi tak nieprzyjemny prezent urodzinowy. Powiedział, że jego matka przyjeżdża do nas na jakiś czas.
Zadzwoniła i powiedziała, że znowu pokłóciła się z ojcem. Nigdy nie byli idealną parą, a jego mama która z nami zamieszka, jest już zmęczona znoszeniem ich nieporozumień i ciągłych kłótni.
A ja uwierzyłam teściowej, bo było mi jej bardzo żal. Od samego początku zauważyłam, że ojciec Piotra nie był zbyt miłym człowiekiem. Często wracał do domu pijany i przesiadywał do późnych godzin nocnych ze znajomymi. Nie mówię o jego całkowitej kontroli. Wszystko musiało być tak, jak powiedział. Nie wiem, jak ktokolwiek mógł to znosić przez tyle lat. Dopiero teraz pomyśleli o rozwodzie. A kiedy trwa proces, moja teściowa chce z nami zamieszkać.
Piotr jest jej jedynym dzieckiem, więc nie mógł odmówić matce w tak trudnym momencie. Więc wszyscy zaczęliśmy mieszkać razem. Nie mieliśmy zbyt wiele miejsca, mieszkaliśmy w nie dużym mieszkaniu. Nie mogę więc powiedzieć, że było nam wygodnie. Moja teściowa spała w jednym pokoju, a my w drugim. Nasze ściany są cienkie, więc nie możemy sobie żartować ani się przytulać. Mama słyszy wszystko z boku.
Rozumiem, że jest z nami ze względu na okoliczności, ale nie mogę tego robić, kiedy muszę kontrolować swoje czyny i słowa.
Jest w tym jednak pewna zaleta: mama pomaga mi w domu. A ja mam czas na relaks.
Piotr nie dba o to, kto z nami mieszka. Matka mu nie przeszkadza. A nawet jakby, to przecież jego matka.
Pewnego wieczoru przy kolacji zapytałam teściową, czy kiedykolwiek tęskniła za domem i mężem. Odpowiedziała, że nigdy nie pomyślałaby, żeby za tym wszystkim tęsknić. W końcu zaczęła żyć i poczuła się wolna. A może chce mieszkać z nami na stałe. Zwłaszcza, że siedzi z wnukami i gotuje dla nich.
Jej słowa bardzo mnie rozzłościły. Podeszłam do męża i postanowiłam zapytać go, jak planuje mieszkać z żoną, dziećmi i matką w dwupokojowym mieszkaniu.
Dopiero wtedy dowiedziałam się, że nasze mieszkanie jest zarejestrowane na moją teściową. Jeszcze przed ślubem podarowała to mieszkanie Piotrowi, ale nie przerejestrowała go na syna. Okazuje się, że po rozwodzie z mężem teść dostanie dom, a teściowa mieszkanie.
Byłam po prostu wściekła. Nie mogę zrozumieć mojej teściowej. Całe życie znosiła znęcanie się i zaniedbywanie, a teraz na starość postanowiła zmienić swoje życie. Chyba powinnam była pomyśleć o tym wcześniej.
Dlatego mieszkamy razem we trójkę. Teściowa spędza pół dnia na oglądaniu wiadomości i programów telewizyjnych, a w wolnych chwilach uczy mnie, jak żyć i wychowywać dzieci. Nie wiem, co będzie dalej, ale dłużej tego nie zniosę.




