Pracuje ze mną dziewczyna, która niedawno dołączyła do naszego zespołu. Podobnie jak wszyscy mężczyźni w zespole, ja również ją zauważyłem. Jest piękna, delikatna i ma przyjemny uśmiech. Zapewne każdy marzyłby o randce z taką kobietą. Nikt jednak nie miał tyle szczęścia, by zwrócić na siebie jej uwagę. Odrzucała wszystkie propozycje. Za każdym razem miała jakiś powód. Nie miała czasu w weekendy, jechała na wieś odwiedzić rodziców, albo miała spotkanie ze znajomymi. Więc większość naszych kolegów akceptowała to, zdając sobie sprawę, że Rebeka jest niedostępna.
Wkrótce jednak zaczęliśmy dostrzegać w niej coś jeszcze. Nigdy nie chodziła na śniadanie do naszej stołówki, wszystko przynosiła ze sobą w domowym pojemniku. Herbatę przynosiła w starym termosie. Prawie z nikim się nie kontaktowała. W pracy zamieniła tylko kilka słów. Niektórzy zauważyli nawet, że w ogóle się nie uśmiechała. Nazywali ją więc “pustelniczką”. Oczywiście nikt nie odważył się powiedzieć jej tego w twarz, ale często mówili to między sobą.
Ale jeszcze bardziej byliśmy zaskoczeni, gdy zespół postanowił zebrać pieniądze na prezent dla szefa. Za tydzień miał 60 urodziny. Zgodziliśmy się wpłacić po 100 złotych. Ale kiedy przyszło do naszej pracownicy Rebeki, odmówiła. Najpierw powiedziała, że jej na to nie stać, a potem przypomniała nam, że nie pracuje tak długo, więc nie powinna mieć równych szans z kolegami.
Byliśmy tym bardzo zaskoczeni. Jak można działać przeciwko zespołowi? Jesteśmy kolegami. Spędzamy razem dużo czasu. Czy naprawdę byłaby szczęśliwa w pracy, gdzie witana jest ukradkowymi spojrzeniami kolegów? Po tym incydencie prawie wszyscy przestali z nią rozmawiać. To było tak, jakby rozpoczęli bojkot. Kiedy zwracała się do kogoś, udawaliśmy, że jej nie zauważamy.
Dopiero nasza najstarsza sprzątaczka powiedziała całą prawdę o dziewczynie. Po kilku dniach ignorowania jej, moja koleżanka wbiegła na schody i zaczęła płakać. Tam zauważyła ją sprzątaczka, która myła schody. Od dawna była na emeryturze, ale nadal pracowała w swoim zawodzie. Zrobiło jej się żal dziewczyny, więc zaczęła ją pocieszać. Tak zaczęły ze sobą rozmawiać i poznała jej problemy. Kiedy sprzątaczka powiedziała nam całą prawdę, byliśmy zszokowani.
Okazało się, że sytuacja Rebeki nie jest tak prosta, jak wydawało się na pierwszy rzut oka. Wychowuje ona ciężko chorą córkę. Na leczenie kobieta potrzebuje dużo pieniędzy, których oczywiście nie ma. Ze swojej pensji mogła pozwolić sobie jedynie na zakup leków, aby utrzymać córkę przy życiu. Mąż Teresy nie mógł znieść trudności i opuścił ich. Kobieta mieszka z matką, która również jej pomaga.
Nie wiedzieliśmy jak mamy się zachować, co na to odpowiedzieć. Następnego dnia poprosiliśmy pracownicę o wybaczenie. Zalała się łzami. Dwa dni później zaczęliśmy zbierać fundusze dla jej córki, a nawet opublikowaliśmy w Internecie post o potrzebie pomocy dla dziewczynki.




