Po wprowadzeniu się do mieszkania mojego dziadka, które zostawił dla mnie, zdałem sobie sprawę, że nie stać mnie na mieszkanie o trzech pokojach i nie będę w stanie tak szybko je wyremontować. Aby zaoszczędzić pieniądze na nowe tapety, linoleum i płytki łazienkowe, postanowiłem wynająć jeden pokój. Nie miałem znajomych, którzy byliby zainteresowani taką propozycją, więc zacząłem szukać lokatora w Internecie.
Nie chciałem kontaktować się z pośrednikami, żeby nie dać im zarobić, więc szukałem sam. W miarę możliwości sam organizowałem spotkania, ale raz nie mogłem, więc poprosiłem mamę o spotkanie z potencjalnym lokatorem. Wolałem faceta, bo tak byłoby wygodniej, ale moja rodzina nalegała na dziewczynę, bo były “ostrożniejsze, bardziej odpowiedzialne” i tak dalej.
Ponieważ ja nie chciałem, moja matka zaaranżowała wszystko bez mojej wyraźnej zgody i już w następnym tygodniu miałem nowego lokatora.
Na początku prawie się z sobą nie komunikowaliśmy. Wpadaliśmy na siebie rano przy kawie, zamienialiśmy kilka słów i to wszystko. Później zaczęliśmy od czasu do czasu oglądać razem telewizję, jeść kolację i więcej rozmawiać. Dowiedziałem się, że studiuje zaocznie i pracuje niedaleko mojego domu, a ja opowiedziałem jej trochę więcej o sobie. Kiedy zaczął się remont, bardzo mi pomogła i wydawało się, że razem ulepszamy mieszkanie. To bardzo nas do siebie zbliżyło.
Nie musiałem się nawet długo zastanawiać, żeby zaprosić ją na randkę – sama to zrobiła.
Tak zaczęło się nasze wspólne mieszkanie i jakoś przerodziło się to w związek. Jestem wdzięczny mojej mamie za to, że zdecydowała się podpisać umowę beze mnie i za to, że moja przyszła miłość zamieszkała u mnie jako lokatorka.




