Ojciec Wiktorii i ja dość wcześnie zaczęliśmy się spotykać , wcześnie też wyszłam za mąż, więc spodziewałam się, że moja córka zacznie umawiać się z chłopcami w wieku czternastu, najwyżej szesnastu lat, ale jakoś to nie wyszło. Bez względu na to, z kim się spotykała, uważała, że chłopcy są zbyt nudni i nieciekawi. Potem poszła na studia i myślała tylko o nauce i znowu nie miała czasu na chłopców.
Kiedy miała dwadzieścia dwa lata, wykupiliśmy wyjazd do Egiptu na ferie zimowe i pojechaliśmy na tydzień na wakacje. Moja córka była tak piękna i atrakcyjna dla tych facetów, że ciągle zapraszali ją na randki i okazywali jej wszelkiego rodzaju oznaki uwagi, ale ona odmawiała wszystkim. Żartowaliśmy nawet między sobą, że tutaj dają wielbłądy za dziewczyny, więc wydamy ją za mąż i dostaniemy za nią wielbłądy.
Żartowałam tylko, ale po powrocie do domu dowiedziałam się, że Wiktoria poznała tam kogoś i nawet go polubiła. Woził turystów na wielbłądach. Mojej córce udało się pójść z nim na randkę tylko raz, a potem kontaktowali się tylko online przez około pięć miesięcy. Wiktoria ponownie pojechała tam latem i wróciła z pierścionkiem zaręczynowym.
Teraz mieszka w Egipcie ze swoim ukochanym ( od czterech lat ), ich pierwsze dziecko niedługo skończy dwa lata, a ja nigdy nie czułam się tak szczęśliwa jako matka i babcia. Jednak nikt nie podarował nam wielbłądów…..




