Na starość moja jedyną krewną jest moja wnuczka. Jest już dorosłą dziewczyną, skończyła studia i spotyka się z młodym mężczyzną. Był czas, kiedy opowiadała mi o wszystkim, często mnie odwiedzała, ale po tym, jak zamieszkała z tym mężczyzną, zupełnie o mnie zapomniała.
W ostatnich miesiącach coraz rzadziej odbiera ode mnie telefony, jest ciągle zajęta i nie ma czasu do mnie przyjechać. Nawet kiedy byłam bardzo chora i nie mogłam wyjść z domu po lekarstwa, wnuczka kazała mi pić herbatę i “nabierać sił”. Dobrze, że moja sąsiadka z dołu zrobiła mi zakupy i poszła po leki do apteki. To ona gotowała dla mnie i sprzątała moje mieszkanie, kiedy byłam chora. Odwiedzali mnie też inni sąsiedzi. Okazuje się więc, że obcy ludzie troszczyli się o mnie bardziej niż moja rodzina.
Sama nie jestem bogata, żyję skromnie, tylko z emerytury, a jedyne, co mogłabym zaoferować wnuczce, to mieszkanie. Ale teraz coraz częściej myślę, czy powinnam?
Od jakiegoś czasu nie utrzymujemy kontaktu, stałyśmy się sobie prawie obce. Ona ma swoje życie i nie jest szczególnie zainteresowana moim. Czy więc muszę zapisać jej w spadku moje mieszkanie? Nie chodzi o to, że mam innych kandydatów, ale czasami myślę, że ktoś inny potrzebowałby go bardziej.




