W centrum wioski mieszkał starszy pracoholik. Od rana do nocy był zajęty pracą w ogrodzie, budową, sprzedażą i hodowlą zwierząt. Wszyscy wiedzieli, że był samotny, bez żony i dzieci. I szczerze mówiąc, czasami ludzie dyskutowali między sobą, gdzie pójdą zwierzęta starego człowieka, gdzie pójdzie dom po jego śmierci. Sąsiedzi na próżno liczyli, że wezmą coś dla siebie, tak jak na próżno wierzyli, że samotny starzec przekaże swoje oszczędności na cele charytatywne.
Krótko przed swoimi osiemdziesiątymi urodzinami zmarł. Trzeba było przygotować pogrzeb i wtedy pojawił się prawnik, u którego starzec sporządził testament. Starzec postanowił zrobić coś dziwnego – ubić zwierzęta i sprzedać je do zakładów mięsnych i z tego uzyskać pieniądze na pogrzeb, pozostawić dom w stanie nienaruszonym, a majątek, taki jak pieniądze, które oszczędzał przez lata, włożyć do trumny jak jakiemuś faraonowi.
Prawnik był nieugięty, że życzenia jego klienta są jego prawem. Ale dlaczego powiedział o tym całej wiosce? Nie minął nawet dzień od pogrzebu, a “rabusie grobów” włamali się do świeżego grobu. Ludzie nie boją się niczego, jeśli chodzi o pieniądze.




